Ołeksandr Azatskyi, doświadczony ukraiński obrońca Polonii Bytom, w poruszającej rozmowie z oficjalnymi mediami pierwszoligowca dzieli się doświadczeniami z gry w europejskich pucharach oraz dramatyczną sytuacją swojej rodziny w ogarniętym wojną Charkowie.
Dla 32-letniego defensora, który zasilił szeregi bytomskiego beniaminka przed startem obecnego sezonu, wydarzenia na Ukrainie nie są jedynie nagłówkami w serwisach informacyjnych. Jego najbliżsi wciąż zamieszkują Charków, miasto położone w bezpośrednim sąsiedztwie linii frontu. Zawodnik przyznaje, że każdy dzień rozpoczyna od weryfikacji nocnych wydarzeń i kontaktu z rodzicami.
„Media może już tak tego nie pokazują, ale codziennie są ostrzały. Tata widzi z okna, jak latają drony, rakiety i samoloty. Dla wielu Ukraińców to stało się już codziennością po czterech latach. Nie zawsze łatwo było wyjść na boisko i myśleć o piłce” – wyznaje Azatskyi.
Piłkarz wspomina, że w momencie wybuchu wojny przebywał w Gruzji i rozważał powrót do ojczyzny, by wesprzeć armię. Ostatecznie, wraz z małżonką, podjęli decyzję o kontynuowaniu kariery sportowej, co pozwala im na regularne wsparcie finansowe rodziny oraz wojska.
Zanim Azatskyi trafił do polskiej ligi, święcił triumfy w Gruzji, gdzie reprezentował barwy Dinamo Batumi oraz Torpedo Kutaisi. W swoim dorobku ma mistrzostwo kraju, puchar oraz superpuchar. Gra w tamtejszych klubach umożliwiła mu regularne występy w eliminacjach do europejskich pucharów, w tym dwukrotne próby wywalczenia awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Na drodze Ukraińca stawały takie zespoły jak Sheriff Tyraspol czy Slovan Bratysława, a w ramach Ligi Konferencji Europy mierzył się m.in. z Lechem Poznań i Sivassporem.
„W pierwszym sezonie występowałem tam na wypożyczeniu i nie do końca miałem świadomość, gdzie jadę i jak to będzie wyglądało. Muszę przyznać, że cała liga mnie zaskoczyła” – ocenia stoper.
Azatskyi podkreśla techniczny aspekt gruzińskiego futbolu, zaznaczając jednocześnie, że polskie rozgrywki są znacznie bardziej wymagające pod względem intensywności.
Decyzja o przenosinach do Polonii Bytom była podyktowana chęcią regularnej gry po przebytej kontuzji. Kluczową rolę w procesie decyzyjnym odegrały konsultacje z Dawidem Szwargą, który rekomendował współpracę z trenerem Łukaszem Tomczykiem. Mimo chwilowej zadyszki formy, jaką Bytomianie zanotowali na początku rundy wiosennej, zawodnik pozostaje optymistą.
„Jestem przekonany, że to nam się uda. Musime wrócić na zwycięski tor” – zapowiada obrońca, podkreślając dobrą atmosferę panującą w szatni Niebiesko-Czerwonych.
