Angielski klub z Premier League, który latem wydał ponad 150 milionów euro na wzmocnienia, teraz próbuje kupić lidera strzelców Ekstraklasy za ułamek tej kwoty. Lechia Gdańsk nie dostała jednak oficjalnej oferty, a sama rozgrywa własną partię szachów – rozmawia z agentem Słowaka o przedłużeniu kontraktu, który ma podwoić jego wartość rynkową.

W skrócie:
- Sunderland rzekomo zainteresowany Bobčkiem za 7 milionów euro, ale nie złożył oficjalnej oferty
- Brian Brobbey, napastnik kupiony przez Sunderland za 20 milionów, ma 0 goli w Premier League
- Lechia negocjuje przedłużenie kontraktu Bobčka o 2 lata, by podnieść cenę przed letnim transferem
Paradoks klubu, który wydał fortunę, ale szuka okazji
Historia zainteresowania Sunderland Tomášem Bobčkiem brzmi jak finansowa ironia futbolu. Klub, który w letnim oknie transferowym 2025 wydał ponad 150 milionów euro na powrót do Premier League po ośmiu latach nieobecności, teraz rozważa transfer napastnika z polskiej Ekstraklasy za 7 milionów. To kwota, która w kontekście ich letnich zakupów wydaje się symboliczna – za samego Briana Brobbeya z Ajaksu zapłacili niemal trzykrotnie więcej.
Holenderski napastnik miał być kluczem do utrzymania w najlepszej lidze świata, ale rzeczywistość okazała się brutalna. Brobbey w 4 meczach domowych Premier League nie zdobył ani jednej bramki, a klub znajduje się w środku tabeli. Tymczasem 24-letni Słowak z Gdańska w tym samym okresie nabił 13 trafień w Ekstraklasie, został MVP rundy jesiennej i zdobył pierwsze powołanie oraz debiutancką bramkę w seniorskiej reprezentacji Słowacji. Matematyka jest prosta, choć życie transferowe nigdy takie nie bywa.
Słowacki portal Sport.sk studzi jednak entuzjazm – żadnej oficjalnej oferty nie ma. Informacja o siedmiu milionach euro pozostaje w sferze spekulacji, a przedstawiciele Sunderland mieli jedynie obserwować 24-latka. Sam zawodnik w ostatnim wywiadzie dla Trojmiasto.pl nie zamknął furtki: „Nie zamierzam odchodzić zimą, ale jakby przyszła jakaś fajna oferta i dla klubu i dla mnie, żeby wszystkie strony były zadowolone i byłoby to korzystne dla mojego rozwoju, wtedy się zastanowię i może zdecyduję.”
Lechia gra o czas i miliony
Gdańszczanie pamiętają lato. Wtedy Slavia Praga spytała o cenę ich snajpera i usłyszała: 15 milionów euro. To była oczywiście cena zaporowa – klub nie miał zamiaru tracić napastnika przed sezonem w Ekstraklasie. Czesi odpuścili, a Bobček został i zaliczył fenomenalną rundę jesienną: 13 bramek, 4 asysty, nagroda dla Piłkarza Listopada i tytuł MVP całej rundy z 24 procentami głosów kibiców.
Teraz Lechia rozgrywa inny scenariusz. Według dziennikarza Macieja Słomińskiego, klub już nawiązał rozmowy z agentami zawodnika w sprawie przedłużenia kontraktu o dwa lata – z czerwca 2027 do czerwca 2029. To klasyczny manewr zwiększający wartość karty zawodniczej. Bobček zgodziłby się na lepsze warunki finansowe, klub zyskałby silniejszą pozycję negocjacyjną, a wszyscy wiedzą, że rozstanie nastąpi najpóźniej latem. Dziennikarz Tomasz Galiński z Sportowefaktywp.pl wskazuje, że realna wycena oscyluje wokół 10 milionów euro – połowy tego, co Lechia żądała od Slavii, ale wciąż znacznie więcej niż rzekome 7 milionów z Anglii.
Dla klubu z problemami finansowymi i pięcioma punktami odjętymi za długi, Bobček to bilet loteryjny, który może przynieść najwięcej w historii. Aktualny rekord transferowy Ekstraklasy to 3 miliony euro za Stefana Rajovicia, który latem trafił z Legii do Watfordu. Słowak może go podwoić, a nawet potroić.
Wyścig do lata: kto pierwszy, ten lepszy
Kontrakt do 2027 roku działa na korzyść Lechii tylko do momentu, gdy zegar transferowy zacznie tikać głośniej. Im bliżej ostatniego roku umowy, tym słabsza pozycja negocjacyjna. Dlatego strategia przedłużenia jest kluczowa, ale i ryzykowna – co, jeśli Bobček straci formę? Co, jeśli kontuzja znów go dopadnie, jak wielokrotnie w przeszłości?
Selekcjoner reprezentacji Słowacji Francesco Calzona określił go jako „zawodnika, który znacznie się rozwinął w ostatnich miesiącach„ i docenił jego dostosowanie do stylu gry kadry. Trener Znicza Pruszków Peter Struhár, który znał Bobčka jeszcze z czasów słowackich, w rozmowie z Weszlo.com nie miał wątpliwości: „To potencjał sięgający nie tylko Ekstraklasy, ale Bundesligi. Myślę, że idzie po dobrej drodze do takiego celu.„
Zimowe okno jest dla Lechii niemal nietykalne. Klub chce zachować napastnika do końca sezonu, bo walczy o utrzymanie i każdy jego gol jest na wagę złota. Jedynym scenariuszem sprzedaży byłaby – jak określają to źródła – „oferta z kosmosu”, czyli kwota znacznie przekraczająca 10 milionów. Siedem milionów to zdecydowanie za mało, by Lechia w połowie sezonu pozbawiła się jedynej prawdziwej gwiazdy.
