Grand Prix Węgier dostarczyło kibicom Formuły 1 niemałych emocji. W ostatnim wyścigu przed letnią przerwą zespół McLaren odniósł imponujące podwójne zwycięstwo, choć pierwotny scenariusz zawodów zapowiadał się zupełnie inaczej. Lando Norris stanął na najwyższym stopniu podium po tym, jak Charles Leclerc z Ferrari stracił prowadzenie w wyniku nieoczekiwanych problemów z paliwem.
W skrócie:
- Lando Norris wygrał GP Węgier przed kolegą z zespołu Oscarem Piastrim, zapewniając McLarenowi 200. triumf w historii F1
- Charles Leclerc, startujący z pole position, miał problemy z paliwem i spadł na 4. miejsce
- Broniący tytułu Max Verstappen zajął dopiero 9. pozycję i traci już 97 punktów do lidera klasyfikacji generalnej
Z dominacji do dramatu - historia wyścigu na Hungaroring
Początkowo wyścig zapowiadał się jako dość spokojna procesja. Leclerc, który niespodziewanie wywalczył pole position, utrzymał prowadzenie po starcie i przez długi czas kontrolował tempo. Wszystko zmieniło się, gdy Ferrari nakazało Monakijczykowi oszczędzać paliwo. Ten strategiczny błąd kosztował Leclerca nie tylko prowadzenie, ale ostatecznie zepchnął go aż na czwartą pozycję.
Beneficjentem tej sytuacji był Lando Norris, który zdecydował się na strategię jednego pit-stopu. Brytyjczyk objął prowadzenie i wydawało się, że spokojnie zmierza po swoje dziewiąte zwycięstwo w karierze. Końcówka wyścigu przyniosła jednak niespodziewany zwrot akcji.
Bratobójczy pojedynek w McLarenie
Oscar Piastri, korzystając z drugiego pit-stopu i świeższych opon, zaczął błyskawicznie odrabiać straty do swojego kolegi z zespołu. Ostatnie cztery okrążenia zamieniły się w pasjonujący pojedynek "papaya brothers". W przedostatnim okrążeniu o włos nie doszło do kolizji między kierowcami McLarena, gdy Piastri próbował odważnego ataku.
George Russell z Mercedesa wykorzystał solidną strategię i dojechał na trzeciej pozycji, kompletując podium. Dla Lewisa Hamiltona wyścig okazał się katastrofą - siedmiokrotny mistrz świata, który jest rekordzistą pod względem zwycięstw na torze Hungaroring, ukończył zawody dopiero na 12. miejscu. Sam Hamilton nie szczędził sobie gorzkich słów: "Jestem bezużyteczny. To nie jest problem zespołu, to ja zawodzę".
W klasyfikacji generalnej sytuacja staje się coraz bardziej ekscytująca. Piastri wciąż prowadzi, ale Norris zbliżył się do niego na zaledwie 9 punktów. Tymczasem Max Verstappen, który jeszcze niedawno dominował w stawce, spisuje już sezon na straty. Holender, który w Budapeszcie wystartował w swoim 200. Grand Prix w karierze, traci już 97 punktów do lidera i nawet nie spodziewa się kolejnych zwycięstw w tym roku.
Formuła 1 powróci po przerwie za cztery tygodnie w holenderskim Zandvoort. Wówczas rozpocznie się prawdziwa batalia o tytuł między kolegami z McLarena, której początek możemy traktować jako swoisty reset dotychczasowej rywalizacji.
