Wyobraźcie sobie taką sytuację: kupujecie sobie luksusowy apartament w Barcelonie, robicie remont, który trwa ponad rok (ciekawe, co tam tak długo dłubał?), a potem... zamieniacie go w klub nocny! Tak przynajmniej twierdzą sąsiedzi Ansu Fatiego, młodego wilczka Barcy, którzy mają już serdecznie dość jego nocnych posiadówek.
Krótko i na temat:
- Sąsiedzi mają dość nocnych imprez Ansu Fatiego w jego barcelońskim apartamencie.
- Imprezy trwają do białego rana, a gośćmi są ponoć głównie młode kobiety.
- Mimo interwencji straży miejskiej i kar, sytuacja się nie poprawia.
Czy nocne imprezy Fatiego zaszkodzą jego karierze?
Jak donosi ABC, mieszkańcy ulicy General Mitre w stolicy Katalonii nie mogą spać przez "północne imprezy z dziewczynami trwające do białego rana". Jeden z sąsiadów poskarżył się, że mają nagrania pokazujące, kto i o której godzinie wchodzi i wychodzi z apartamentu Fatiego. "Jesteśmy zrozpaczeni" - dodaje. I nie ma się co dziwić, bo regularne telefony na straż miejską niewiele dają. Fati i jego ekipa mają patent - jak tylko widzą zbliżający się radiowóz, po prostu ściszają muzykę. Cwaniaczki!
Ale to nie wszystko. Okazuje się, że już sam remont był dla sąsiadów nie lada przeżyciem. "Czego mu się nie podobało, to burzył i zaczynał od nowa" - relacjonuje jeden z mieszkańców. Początkowo nikt nie miał pretensji, ale po zakończeniu prac zaczęło się dziać. "Imprezy zaczynały się o północy albo o trzeciej nad ranem. Najpierw przyjeżdżał Ansu z kolegami, a potem dziewczyny, śmiejąc się i krzycząc" - żali się inny sąsiad.
Jedna z sąsiadek odważyła się nawet poprosić o ściszenie muzyki, ale spotkała się z nieprzyjemną reakcją. "Chłopak, który otworzył drzwi, powiedział jej, że się nią 'zaopiekują'" - wspomina jeden z mieszkańców. No proszę, jakie groźby!
Co ciekawe, wszyscy poszkodowani są fanami FC Barcelony. Ich frustrację potęguje fakt, że Fati zarabia krocie - 12 milionów euro brutto za sezon 2025/26 - a jego wkład w grę drużyny jest, delikatnie mówiąc, ograniczony. "Swoim zachowaniem Ansu oszukuje klub" - grzmi jeden z sąsiadów. Twierdzą też, że podczas imprez widzieli brata piłkarza, ale żadnych innych zawodników Barcy.
Zachowanie Fatiego poza boiskiem rodzi szersze obawy o dyscyplinę w klubie. Za czasów Pepa Guardioli istniały mechanizmy monitorowania życia prywatnego piłkarzy, ale teraz najwyraźniej ich brak. Czy te nocne eskapady wpłyną na przyszłość Ansu Fatiego w Barcelonie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne - na General Mitre jest gorąco!
