Były szef Red Bulla, Christian Horner, który został zwolniony po 20 latach pracy dla energetycznego giganta, nadal pozostaje gorącym tematem w padoku Formuły 1. Podczas weekendu wyścigowego w Spa, siedmiokrotny mistrz świata Lewis Hamilton został zapytany o swoją opinię na temat zwolnienia Brytyjczyka. Kierowca Ferrari nie tylko skomentował osiągnięcia Hornera, ale również zaskoczył wszystkich opowieścią o ich pierwszym spotkaniu, które miało miejsce wiele lat temu.
W skrócie:
- Christian Horner został zwolniony z funkcji szefa zespołu Red Bull po 20 latach pracy
- Lewis Hamilton przyznał, że nigdy nie miał dobrych relacji z Hornerem, nawet od ich pierwszego spotkania
- Zwolnienie Hornera nastąpiło z powodu słabych wyników zespołu i obaw o utratę Maxa Verstappena
Burzliwa historia relacji dwóch wielkich osobowości F1
Hamilton, zapytany o swoją reakcję na odejście Hornera, nie owijał w bawełnę: "To nic nie zmienia w moim życiu. Co mam powiedzieć?" - stwierdził obecny kierowca Ferrari. Mimo chłodnej reakcji, 40-letni Brytyjczyk docenił osiągnięcia byłego szefa Red Bulla:
"To niesamowite, jakie postępy poczynili. Patrząc na jego karierę, godne podziwu jest to, co osiągnął z zespołem. Prowadzenie tak dużego i odnoszącego sukcesy zespołu wymaga talentu. Dokładnie to wniósł do zespołu."
Prawdziwa bomba wybuchła jednak, gdy Hamilton zaczął opowiadać o ich pierwszym spotkaniu.
"Pamiętam, jak siedzieliśmy razem w jego biurze" - wyznał siedmiokrotny mistrz świata. Jak się okazuje, spotkanie miało miejsce, gdy Horner kierował zespołem Arden w serii GP2 (obecna Formuła 2), a Hamilton był jeszcze kierowcą Formuły 3.
"Starałem się o miejsce w moim pierwszym sezonie GP2" - wyjaśnił Hamilton, dodając z wymownym uśmiechem: "Nie powiedziałbym, że od początku dobrze się dogadywaliśmy."
Już wtedy, na długo przed ich głośnymi konfliktami w F1, zwłaszcza podczas zaciętej walki o tytuł w 2021 roku, obaj panowie najwyraźniej nie przypadli sobie do gustu.
Rozdzielone drogi i wielkie sukcesy
Historia potoczyła się tak, że Hamilton ostatecznie wybrał zespół ART Grand Prix prowadzony przez Freda Vasseura - człowieka, który obecnie jest jego szefem w Ferrari. W 2006 roku Hamilton wygrał serię GP2, co otworzyło mu drzwi do F1 i zespołu McLaren w następnym sezonie. Horner z kolei związał swoją przyszłość z Red Bullem.
Co ciekawe, zwolnienie Hornera nastąpiło głównie z powodu sportowej zapaści Red Bulla w ostatnich miesiącach oraz obaw o utratę gwiazdy zespołu - Maxa Verstappena, który podobno nie darzył Hornera zbytnim zaufaniem. Po ośmiu tytułach mistrzowskich kierowców i sześciu konstruktorów, 51-letni Brytyjczyk musiał pożegnać się z zespołem, który doprowadził na szczyt.
Wypowiedź Hamiltona pokazuje, jak skomplikowane i osobiste mogą być relacje w świecie Formuły 1, gdzie wielkie ego i ambicje często prowadzą do trwających latami konfliktów. Jednocześnie potwierdza, że nawet między największymi rywalami może istnieć szacunek dla zawodowych osiągnięć.
