Alex Eala wyrasta na największą gwiazdę tegorocznego Canadian Open, przyćmiewając popularnością uczestników turniejów w Toronto i Montrealu. Jak donoszą media, trybuny podczas jej meczu z Alycią Parks były wypełnione do ostatniego miejsca jeszcze przed wyjściem zawodniczek na kort.
Filipinka kontynuuje swoją niesamowitą serię, notując szóste zwycięstwo z rzędu po wcześniejszym triumfie w Washington Open. W pierwszej rundzie w Kanadzie pokonała Parks w trzech setach, niesiona ogłuszającym dopingiem tysięcy rodaków. Sukcesy 20-latki doprowadziły do bezprecedensowego boomu na tenis w jej ojczyźnie, co zaczyna generować nietypowe problemy dla lokalnych fanów sportu.
Tenisowy szał paraliżuje korty
Skala zjawiska jest tak duża, że znalezienie wolnego miejsca do gry w Manili graniczy z cudem. Zawodniczka przyznaje, że docierają do niej sygnały o ogromnych trudnościach, z jakimi mierzą się amatorzy tenisa na Filipinach. Sport ten stał się tam dyscypliną numer jeden, a rakiety chwytają ludzie w każdym wieku, zainspirowani wynikami swojej reprezentantki na światowych kortach.
„Z tego, co mi powiedziano, obecnie bardzo trudno jest zarezerwować korty. W sieci widzę, że wszyscy grają w tenisa, ludzie w każdym wieku sięgają po rakiety. Słyszę bezpośrednio od nich historie o tym, jak zaczęli grać. Myślę, że tenis jest w kraju bardzo kochany” – przyznała Eala, podkreślając, że każda forma wsparcia tej dyscypliny jest dla niej czystą przyjemnością.
Forma Eali w ostatnich miesiącach jest imponująca – na rozkładzie ma już takie nazwiska jak Naomi Osaka czy Jessica Pegula. W trzeciej rundzie Canadian Open zmierzy się z Caty McNally, która wyeliminowała mistrzynię Wimbledonu, Lindę Noskovą. Oprócz singla, fani czekają na jej występ w deblu, gdzie ponownie połączy siły z legendarną Venus Williams w starciu przeciwko parze Samsonova/Kato.
