Jannik Sinner i jego sztab desperacko szukają przyczyn nagłego załamania formy fizycznej, które doprowadziło do sensacyjnej porażki w drugiej rundzie French Open. Numer jeden światowego rankingu po raz drugi w ciągu tygodnia pojawił się w placówce medycznej. Po wizycie w turyńskim J|Medical, należącym do Juventusu, tenisista trafił teraz do szpitala San Raffaele w Mediolanie. Lekarze zlecili kolejną serię szczegółowych testów, a zawodnik może zostać wezwany na dodatkowe skany już w najbliższy wtorek.
Włoch był murowanym faworytem do tytułu w Paryżu, mając na koncie pięć z rzędu wygranych turniejów rangi ATP Masters 1000. W meczu przeciwko Juanowi Manuelowi Cerundolo prowadził już 6:3, 6:2, 5:3 i serwował po zwycięstwo. Wtedy nastąpił niewytłumaczalny kryzys. Sinner niemal przestał się ruszać, wygrywając do końca spotkania zaledwie dwa gemy. Argentyńczyk wykorzystał słabość rywala i wygrał mecz 3:6, 2:6, 7:5, 6:1, 6:1, co zszokowało kibiców zgromadzonych na kortach Rolanda Garrosa.
Tajemnicze zasłabnięcie i diagnoza ekspertów
Sam zawodnik przyznał, że źle czuł się już od rana w dniu meczu. Skarżył się na zawroty głowy i całkowity brak energii, co uniemożliwiło mu skuteczną walkę w decydujących setach. Eksperci prześcigają się w teoriach dotyczących przyczyn tej zapaści. Greg Rusedski sugeruje infekcję wirusową, natomiast Andre Agassi wskazuje na błędy w przygotowaniu i problemy z nawodnieniem organizmu. Zdaniem Amerykanina, Sinner musi zmienić coś w swoim sztabie, aby uniknąć podobnych incydentów w przyszłości.
Mimo problemów zdrowotnych, czterokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych planuje powrót do treningów w najbliższą środę. Tym razem przygotowania będą dotyczyć gry na trawie. Sinner zrezygnował z udziału w turniejach poprzedzających Wimbledon, aby mieć więcej czasu na regenerację po paryskim dramacie. Kolejny wielki sprawdzian czeka go dopiero 29 lipca w Londynie, co daje mu dwa miesiące na odzyskanie pełnej sprawności po serii badań w mediolańskim szpitalu.
