Alex Eala wyrasta na jedną z najjaśniejszych gwiazd tegorocznego cyklu, ale jej błyskawiczny awans na 20. miejsce w rankingu WTA wiąże się z ogromnym obciążeniem fizycznym. Po zdobyciu pierwszego tytułu w Waszyngtonie i udanym występie w Toronto, młoda tenisistka zmaga się z morderczym kalendarzem. Głos w sprawie narastającego niepokoju o zdrowie zawodniczki zabrał jej wujek, Noli Eala, który rzuca nowe światło na sytuację swojej siostrzenicy.
Statystyki są nieubłagane – Eala rozegrała w tym sezonie już 56 meczów w 20 turniejach. Choć jej bilans 37-19 budzi podziw, ostatnia porażka z Belindą Bencic w Toronto pokazała, że organizm 21-latki jest bliski granicy wytrzymałości. Noli Eala, będący wpływowym działaczem sportowym, wyjaśnił w mediach społecznościowych, że tak intensywny grafik nie jest kwestią wyboru, lecz restrykcyjnych przepisów federacji, które nakładają na czołowe zawodniczki konkretne obowiązki startowe.
Przymus gry i cena sukcesu w światowym tenisie
„Na szczęście lub nieszczęście, jako zawodniczka z czołówki, Alex jest zobowiązana przez przepisy WTA do gry we wszystkich turniejach rangi WTA 1000 oraz we wszystkich Wielkich Szlemach” – napisał Noli Eala na platformie X. Podkreślił, że turnieje w Kanadzie, Cincinnati, Pekinie czy Wuhan to punkty obowiązkowe, do których dochodzą jeszcze występy w reprezentacji narodowej Filipin. To brutalna rzeczywistość zawodowego sportu, którą wujek tenisistki określił krótko jako „cenę sukcesu”.
Mimo zmęczenia, postawa zawodniczki budzi dumę w jej sztabie. Po przegranej z Bencic, która przerwała serię siedmiu zwycięstw z rzędu, Noli Eala porównał swoją siostrzenicę do wyczerpanej baterii. „Alex starała się do samego końca, ale jej najlepsza dyspozycja nie wystarczyła na znakomitą Bencic. Nie ma się czego wstydzić” – podsumował. Przed 21-latką kolejne wyzwania: już w czwartek startuje turniej w Cincinnati, a 30 sierpnia rozpocznie się wielkoszlemowy US Open.
