Jannik Sinner wyrasta na absolutnego dominatora światowych kortów, co potwierdził pokonując Andreya Rubleva 6:2, 6:4 w ćwierćfinale turnieju w Rzymie. Włoch odniósł właśnie 32. zwycięstwo z rzędu, bijąc tym samym rekord Novaka Djokovicia w liczbie kolejnych wygranych w turniejach rangi Masters 1000. Mimo pewnego wyniku na tablicy, eksperci dostrzegli pierwsze poważne rysy na kondycji fizycznej lidera rankingu, który w drugim secie musiał bronić rzadkiego break pointa.
Tim Henman, obserwujący spotkanie dla Sky Sports, zauważył u Sinnera wyraźne oznaki zmęczenia. Włoch rozegrał w tym sezonie już 15 meczów na mączce, co zaczyna odbijać się na jego dyspozycji. Były brytyjski tenisista podkreśla, że kluczem do sukcesu w nadchodzącym Roland Garros nie jest już trening, a regeneracja. Henman zaznacza, że Sinner musi pojechać do Paryża z energią fizyczną i emocjonalną na poziomie 100 proc., bo tylko wtedy będzie nie do zatrzymania dla rywali.
Ryzykowna decyzja i walka o historyczny triumf
W obliczu narastającego wycieńczenia Sinner podjął radykalną decyzję o wycofaniu się z turnieju w Halle. Oznacza to, że między wielkoszlemowymi zmaganiami w Paryżu a Wimbledonem zrobi sobie trzy tygodnie przerwy od startów. Henman w pełni popiera ten ruch, twierdząc, że ma on sens przy założeniu dalekiego awansu we Francji. Zdaniem eksperta, prosta i powtarzalna gra Włocha, oparta na świetnym serwisie i genialnym poruszaniu się po korcie, jest jego największym atutem, ale wymaga pełnej sprawności.
Włoski tenisista nie ma jednak czasu na odpoczynek w Rzymie, gdzie już 15 maja rozegra kolejny mecz. Jego półfinałowym rywalem będzie zwycięzca starcia między Martinem Landaluce a Daniiłem Miedwiediewem. Cały tenisowy świat zastanawia się teraz, jak Sinner zareaguje na pierwszą porażkę, która po tak długiej serii zwycięstw wydaje się nieunikniona. Na razie zawodnik skupia się na każdym kolejnym uderzeniu, starając się nie wybiegać myślami zbyt daleko w przyszłość.
