Z Kamerunu napływają szokujące informacje dotyczące jednej z największych gwiazd światowego MMA. Francis Ngannou, były mistrz UFC i aktualny czempion PFL, miał brać udział w tragicznym wypadku motocyklowym w stolicy swojego kraju – Jaunde. W wyniku zdarzenia zmarła młoda kobieta, Ntsama Brigitte Manuella.
Ngannou śmiertelnie potrącił młodą kobietę?
Według doniesień lokalnych mediów, do wypadku doszło, gdy kobieta wracała do domu i została potrącona przez motocykl, który miał prowadzić sam Ngannou. Zawodnik miał natychmiast przetransportować poszkodowaną do szpitala ogólnego w Jaunde, gdzie lekarze walczyli o jej życie. Przeprowadzono operacje ratujące życie, między innymi na nodze i ramieniu, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne – Manuella zmarła.
Na ten moment ani sam Ngannou, ani organizacja PFL nie wydali oficjalnego oświadczenia w sprawie. Milczenie sportowca tylko podsyca spekulacje i niepokój jego fanów. Wydarzenia z Kamerunu rzucają cień na dalszą karierę „Predatora”, który jeszcze niedawno świętował spektakularny powrót do MMA po przygodzie z boksem.
Duże pieniądze i rodzinna tragedia
W październiku zeszłego roku Ngannou zadebiutował w PFL, kończąc pojedynek z Renanem Ferreirą przez nokaut w pierwszej rundzie i zdobywając pas mistrzowski kategorii ciężkiej. Wydawało się, że po dwóch bolesnych porażkach w ringu – najpierw kontrowersyjnym werdykcie z Tysonem Furym, a potem brutalnym nokaucie z rąk Anthony'ego Joshuy – Kameruńczyk odnalazł nowy kierunek.
Choć starcia z gigantami boksu nie przyniosły mu zwycięstw, zapewniły coś, czego przez lata brakowało mu w UFC – ogromne wypłaty. Łącznie za dwa pojedynki Ngannou miał zarobić około 30 milionów dolarów – więcej niż przez całą karierę w oktagonie.
W życiu Ngannou nie brakowało jednak dramatów – jednym z najboleśniejszych była śmierć jego syna, Kobe’ego. Tragiczna strata nastąpiła zaledwie kilka miesięcy przed jego debiutem w PFL. Zawodnik nigdy nie ukrywał, jak bardzo przeżył śmierć dziecka. – „Wracasz do mieszkania i widzisz jego zabawki, wszystko, czym się bawił. Ale jego już nie ma. I nigdy nie będzie. […] Nie boisz się śmierci, bo wiesz, że gdy przyjdzie, zobaczysz go znowu” – mówił w jednym z poruszających wywiadów.
Walka z Wilderem zagrożona?
W ostatnich tygodniach mówiło się o możliwej walce z Deontayem Wilderem, która mogłaby być kolejnym wielkim wydarzeniem na styku MMA i boksu. Teraz jednak nikt nie wie, czy do niej w ogóle dojdzie. Śledztwo w sprawie wypadku dopiero się rozpoczyna, a wizerunek Ngannou może zostać poważnie nadszarpnięty, jeśli doniesienia się potwierdzą.
