Ładowanie...

Największe oszustwo w historii F1? Mercedes pod ostrzałem rywali

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
5 lutego 2026 10:01
Największe oszustwo w historii F1? Mercedes pod ostrzałem rywali

W świecie Formuły 1 narasta konflikt wokół nowych silników na sezon 2026, w którym Mercedes jest oskarżany o wykorzystanie luki prawnej pozwalającej na uzyskanie ogromnej przewagi czasowej. Podczas gdy Toto Wolff odpiera ataki, Ferrari już planuje radykalne modyfikacje własnej jednostki napędowej, aby skopiować rozwiązanie rywali.

Techniczny spór o „rozciągliwe” parametry

Tegoroczna rewolucja przepisów to największy zwrot w historii f1, u którego podstaw leży drastyczna zmiana architektury power unitu. Formuła 1 rezygnuje z kosztownego systemu MGU-H, stawiając na zaawansowane paliwa zrównoważone oraz radykalne przesunięcie środka ciężkości mocy.

Podczas gdy obecnie proporcja między silnikiem spalinowym (ICE) a napędem elektrycznym była wyraźnie zachwiana, nowe regulacje celują w niemal idealny podział 50/50. Kluczowym ograniczeniem narzuconym przez FIA jest jednak sztywny stopień sprężania w jednostce spalinowej, który ma zostać obniżony z poziomu 18:1 do 16:1.

Właśnie ten parametr stał się kością niezgody pomiędzy zespołami. Ferrari stoi na stanowisku, że Mercedes odkrył lukę w procedurach kontrolnych FIA. Federacja weryfikuje stopień sprężania jedynie w warunkach otoczenia, tymczasem podejrzewa się, że inżynierowie z Brackley opracowali system pozwalający na powrót do wartości 18:1 w trakcie pracy silnika na torze.

Według analiz ekspertów, taka „sztuczka” może gwarantować zysk rzędu 0,4 sekundy na każdym okrążeniu. Głosy sprzeciwu słychać już w całym padoku – Red Bull dołączył do prośby o oficjalne wyjaśnienia, a James Key z Audi zapowiedział bezkompromisową walkę, deklarując, że jego marka nigdy nie zaakceptuje startów Mercedesa z rozwiązaniem uznanym za niezgodne z duchem przepisów.

Mercedes odpiera zarzuty rywali

Toto Wolff, szef Mercedesa, nie kryjąc irytacji, zasugerował, że Honda, Audi i Ferrari szukają jedynie „wymówek” dla własnych problemów projektowych. W ostrych słowach wezwał konkurencję, by zamiast rzucać oskarżenia, skupiła się na własnej pracy. Jednak w Maranello nastroje są dalekie od uspokojenia. Jak donosi Leo Turrini, Ferrari obawia się, że FIA ostatecznie zalegalizuje fortel Mercedesa (i prawdopodobnie Red Bulla), uznając go za zgodny z literą prawa.

Enrico Gualtieri, stojący na czele działu silników Scuderii, podjął radykalną decyzję o wdrożeniu „głębokich modyfikacji”. Ferrari zamierza skopiować podejście rywali, tworząc system dynamicznego stopnia sprężania. Wymaga to rewolucji produkcyjnej – włoski zespół przenosi produkcję korbowodów z powrotem do własnej fabryki. Inżynierowie muszą zaprojektować te elementy z materiałów o tak wysokim współczynniku rozszerzalności cieplnej, by pod wpływem temperatury wewnątrz silnika „rozciągały się” one i w ten sposób odwracały wymuszony przepisami spadek kompresji.

Nowy projekt Ferarri prawdopodobnie nie trafi na hamownię przed latem 2026 roku, co oznacza, że włoska stajnia będzie mogła rzucić realne wyzwanie Mercedesowi dopiero w sezonie 2027.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarzZaloguj się
Ładowanie komentarzy...