Aryna Sabalenka, obecna liderka światowego rankingu i jedna z najgroźniejszych przeciwniczek Igi Świątek, podzieliła się niezwykle osobistą i emocjonalną wiadomością w trakcie US Open. Choć wielu kibiców spodziewało się, że skupiona wyłącznie na walce o triumf w Nowym Jorku będzie mówić o własnych sukcesach, Białorusinka zdecydowała się publicznie wesprzeć swoją niedoszłą rywalkę – Marketę Vondrousovą.
Niespodziewany zwrot w turnieju
Ćwierćfinałowy mecz Sabalenki z Czeszką miał być jednym z hitów całego turnieju. Obie tenisistki w ostatnich miesiącach stworzyły serię pasjonujących spotkań – bilans przed US Open wynosił 5:4 dla liderki rankingu. Kibice szykowali się na wieczorne starcie na Arthur Ashe Stadium, jednak kilka godzin przed meczem przyszła szokująca informacja: Vondrousova nie pojawiła się nawet na rozgrzewce.
Organizatorzy potwierdzili, że 27-letnia tenisistka doznała urazu kolana, który wykluczył ją z dalszej rywalizacji. Tym samym Sabalenka bez gry awansowała do półfinału.
Zamiast świętować łatwy awans, Sabalenka opublikowała wpis pełen wsparcia i empatii:
„Tak mi przykro z powodu Markety po wszystkim, co przeszła. Grała niesamowicie i wiem, jak bardzo to musi boleć. Dbaj o siebie i mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia. Z miłością, Aryna” – napisała obrończyni tytułu.
Dla czeskiej zawodniczki to wyjątkowo bolesny moment. Do Nowego Jorku przyjechała jako światowa „60”, ale zdołała pokonać po kolei trzy rozstawione rywalki – w tym Jasmine Paolini oraz Elenę Rybakinę. Dzięki temu ćwierćfinał był dla niej ogromną szansą na trzeci półfinał Wielkiego Szlema w karierze.
Kontuzja brutalnie zatrzymała jej marsz. Vondrousova nie kryła emocji w swoim oświadczeniu:
„Łamie mi serce, że nie mogę wyjść dziś na kort. Rok temu miałam operację i nie wiedziałam, czy wrócę do rywalizacji. Być tu i znów grać takie mecze – to znaczyło dla mnie więcej, niż mogę wyrazić słowami”.
W półfinale czeka ją jednak wymagający test – starcie z Jessicą Pegulą. To powtórka finału sprzed roku, zakończonego triumfem Białorusinki. Statystyki przemawiają na korzyść Sabalenki, która prowadzi w bezpośrednich starciach 7:2.
