Habib Beye zalicza fatalny start w roli trenera Olympique Marsylia. Były szkoleniowiec Rennes, który zastąpił Roberto De Zerbiego, mierzy się z najgorszym bilansem otwarcia w klubie od 2005 roku.
Początki Beye w Marsylii nie należały do łatwych. Trener przejął zespół zaledwie kilka dni po zwolnieniu z Rennes, trafiając w sam środek konfliktu między kibicami a władzami klubu. Choć po dwóch pierwszych meczach bez wygranej udało mu się zanotować serię trzech zwycięstw z rzędu, każde z nich było wywalczone minimalną przewagą jednej bramki. Stabilizacja formy okazała się jednak złudna, co brutalnie zweryfikowały ostatnie ligowe starcia przed i po przerwie reprezentacyjnej.
Kryzys pogłębiony w Monako
Niedzielna porażka 1:2 z Monaco przelała czarę goryczy. Przegrana sprawiła, że zespół z Księstwa zrównał się punktami z Marsylią, a ekipa Beye spadła na czwarte miejsce w tabeli Ligue 1. Miejsce na podium odebrało im Lille, z którym Marsylia przegrała bezpośrednio przed wyjazdem na zgrupowania kadry. Statystyki są nieubłagane dla nowego szkoleniowca. Beye przegrał już trzy z siedmiu pierwszych spotkań za sterami drużyny, co jest najsłabszym wynikiem trenera na tym stanowisku od blisko dwóch dekad.
