Najdroższy napastnik w Ekstraklasie? Jak Widzew przekonał reprezentanta Szwajcarii do przyjazdu do Polski

Jarosław ZającJarosław Zając
7 września 2025 09:04
Najdroższy napastnik w Ekstraklasie? Jak Widzew przekonał reprezentanta Szwajcarii do przyjazdu do Polski

Świat polskiego futbolu nie może wyjść z szoku po informacjach o transferze Andiego Zeqiriego do Widzewa Łódź. Reprezentant Szwajcarii, wyceniany na 4,5 mln euro, miał na stole propozycje z kilkunastu klubów, w tym z dwóch uczestników Ligi Mistrzów. Dlaczego więc wybrał Ekstraklasę? Odpowiedź na to pytanie zaskakuje niemal tak samo jak sam transfer.

W skrócie:

  • Andi Zeqiri odrzucił oferty z klubów grających w Lidze Mistrzów (Pafos i FC Kopenhaga), a także propozycje z Rosji i Arabii Saudyjskiej
  • Widzew Łódź wykorzystał fakt, że większość okienek transferowych się zamknęła, a inne oferty z różnych powodów nie przekonały Szwajcara
  • W negocjacje osobiście zaangażował się właściciel klubu Robert Dobrzycki, który wysłał po zawodnika prywatny samolot

Szwajcarski napastnik, którego nikt się nie spodziewał

Historia transferu Andiego Zeqiriego do Widzewa Łódź rozpoczęła się kilka tygodni temu, kiedy w klubie pojawił się pomysł pozyskania reprezentanta Szwajcarii. Początkowo plan wydawał się absurdalny – ściągnięcie zawodnika wycenianego na 4,5 mln euro, którego rozchwytywały kluby z całej Europy, brzmiało jak marzenie ściętej głowy. Nawet sam piłkarz, wiedząc, że odejdzie z belgijskiego Genk, raczej nie spodziewał się, że jego nowym klubem będzie zespół z Polski.

Zeqiri to nie byle kto. Mówimy o napastniku, który ma szansę zostać najlepszym snajperem Ekstraklasy. Szwajcar ma na swoim koncie występy w Brighton & Hove Albion, czyli w angielskiej Premier League, a także w innych renomowanych klubach. Jego transfer do Widzewa można śmiało nazwać jednym z najbardziej sensacyjnych ruchów na europejskim rynku tego lata.

Dlaczego odrzucił potentatów i wybrał Łódź?

Goal.pl przeprowadził szerokie śledztwo w kilku krajach, rozmawiając z kilkunastoma osobami zaangażowanymi w letnie negocjacje z udziałem Zeqiriego. Wyłania się z nich fascynujący obraz, pokazujący, dlaczego zawodnik tej klasy wylądował w Ekstraklasie.

Szwajcar miał na stole oferty, o których wielu piłkarzy może tylko pomarzyć. Dwa kluby z Ligi Mistrzów – cypryjskie Pafos i duńska FC Kopenhaga – zabiegały o jego podpis. W obu przypadkach Zeqiri odmówił. Powód? Liga Mistrzów kusiła, ale gra na co dzień w lidze cypryjskiej czy duńskiej już niekoniecznie. Napastnik najwyraźniej postawił na jakość rozgrywek ligowych, w których miałby występować.

Podobnie było z ofertami z Rosji. Rubin Kazań i CSKA Moskwa oferowały Szwajcarowi kontrakty, ale także te propozycje zostały odrzucone. W tym przypadku powody wydają się oczywiste – niestabilna sytuacja geopolityczna i izolacja rosyjskiej piłki na arenie międzynarodowej.

Zeqiri prowadził również rozmowy ze Standardem Liege (gdzie występował ostatnio na wypożyczeniu z Genku), szwajcarskim FC Basel oraz włoską Parmą. W żadnym z tych przypadków nie doszło jednak do porozumienia. Napastnik odrzucił nawet lukratywną ofertę z Arabii Saudyjskiej (Al-Shabab), decydując się pozostać w Europie.

Mistrzowski ruch Widzewa w końcówce okienka

Szczęście uśmiechnęło się do Widzewa w momencie, gdy większość okienek transferowych w Europie dobiegła końca, a Zeqiri wciąż pozostawał bez nowego klubu. Wtedy właśnie łódzki klub przypuścił decydujący szturm, a kluczową rolę odegrał w nim właściciel Robert Dobrzycki.

To właśnie Dobrzycki dołączył do pracującego nad transferem od tygodni dyrektora sportowego Mindaugasa Nikoliciusa. Właściciel Widzewa nie tylko zaangażował się w negocjacje, ale również posunął się do gestu, który zrobił na piłkarzu ogromne wrażenie – wysłał po niego prywatny samolot. Kibice Widzewa mogli śledzić niemal na żywo te słynne piątkowo-sobotnie loty, które ostatecznie zakończyły się lądowaniem Szwajcara w Łodzi.

Warto podkreślić, że Zeqiri miał jeszcze rok ważnego kontraktu z Genk. Gdyby nie chciał przenieść się do Widzewa, mógłby pozostać w belgijskim klubie, choć prawdopodobnie bez szans na regularne występy. Fakt, że zdecydował się na transfer do Polski, świadczy o tym, że projekt przedstawiony przez włodarzy łódzkiego klubu musiał być naprawdę przekonujący.

Transfer Andiego Zeqiriego do Widzewa to bez wątpienia jeden z najbardziej spektakularnych ruchów nie tylko tego okienka, ale ostatnich lat w polskiej Ekstraklasie. Szwajcarski napastnik może znacząco podnieść poziom ligi i stać się jej największą gwiazdą.

Źródło: Piotr Koźmiński / goal.pl

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!