Widzew Łódź liczył na rozwiązanie jednej z najtrudniejszych kwestii kadrowych tego lata. Andi Zeqiri był blisko opuszczenia klubu, a w czwartek udał się nawet do Belgii. Gdy wydawało się, że tym razem uda się doprowadzić operację do końca, sytuacja niespodziewanie uległa zmianie.
27-letni napastnik miał wrócić do dobrze znanego sobie Standardu Liege. Właśnie w tym zespole spędził na wypożyczeniu sezon 2024/2025, zanim trafił z Genku do Widzewa. Teraz w grę wchodził kolejny czasowy transfer – tym razem na dwa lata.
Belgijski klub potrzebował jednak wcześniej miejsca w kadrze. Miało je zwolnić odejście Dennisa Eckerta do Genclerbirligi. To właśnie powodzenie tej transakcji otwierało Zeqiriemu drogę do Standardu.
I tutaj nastąpił zwrot. Kevin Sauvage z portalu Sudinfo.be przekazał, że choć w sprawie Eckerta osiągnięto porozumienie, jego przenosiny do Turcji ostatecznie upadły. W efekcie Standard nie zamierza obecnie finalizować sprowadzenia zawodnika Widzewa.
Zeqiri wraca więc do Łodzi, a Widzew znów nie pozbędzie się napastnika, przynajmniej na tym etapie okna transferowego.
Dla łódzkiego klubu to kłopotliwa sytuacja, ponieważ Szwajcar nie znajduje się w planach Aleksandara Vukovicia. Jednocześnie jego kontrakt z Widzewem obowiązuje aż do 30 czerwca 2029 roku.
Łodzianie sporo zainwestowali w jego sprowadzenie. W sierpniu 2025 roku zapłacili Genkowi dwa miliony euro.
Kariera Zeqiriego obejmuje przy tym kilka zagranicznych kierunków. Oprócz Standardu i Genku reprezentował między innymi Brighton, Augsburg oraz FC Basel, a jako młody zawodnik był również związany z Juventusem. W Widzewie nie zdołał jednak wypracować sobie mocnej pozycji. Dotychczas uzbierał 28 występów, trzy gole i jedną asystę.

