Juventus oficjalnie wycofał się z wyścigu o podpis Emiliano Martíneza. Władze klubu z Turynu poinformowały już Aston Villę o swojej decyzji, definitywnie kończąc trwające od miesięcy negocjacje. Jak donosi Fabrizio Romano, główną przeszkodą okazały się finanse, które dla włoskiej strony stały się nie do zaakceptowania.
Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że jeszcze niedawno media informowały o zaawansowanych rozmowach. Pojawiały się nawet głosy, że bramkarz uzgodnił już warunki kontraktu indywidualnego z Juventusem. Włosi uznali jednak, że całkowity koszt operacji jest zbyt wysoki. Obecnie nie wiadomo, czy klub z Turynu będzie szukał innego golkipera, czy postawi na Michele Di Gregorio jako numer jeden w nadchodzącym sezonie.
Koniec marzeń o wielkim transferze?
Dla Martíneza, który po zakończeniu sezonu 2024/25 nie krył wzruszenia podczas pożegnania z kibicami w Birmingham, fiasko rozmów z Juventusem to potężny cios. 33-letni zawodnik od dłuższego czasu liczył na nowe wyzwanie w karierze. Choć jego umowa z Aston Villą obowiązuje aż do 2029 roku, brak porozumienia z Włochami może oznaczać, że Argentyńczyk stracił jedną z ostatnich szans na przenosiny do europejskiego giganta.
W obliczu braku innych konkretnych ofert, wszystko wskazuje na to, że Martínez pozostanie w zespole prowadzonym przez Unaia Emery'ego. Aston Villa, która wcześniej rozważała sprowadzenie Ziona Suzuki z Parmy jako potencjalnego następcy, teraz musi zweryfikować swoje plany. Jeśli w najbliższym czasie nie pojawi się nowy kupiec, doświadczony bramkarz, mający na koncie ponad 250 występów w barwach klubu z Birmingham, nadal będzie strzegł bramki angielskiej drużyny.
