Zaledwie kilka dni po głośnym zamieszaniu w Waszyngtonie, Venus Williams i Alex Eala ponownie łączą siły na korcie. Duet otrzymał dziką kartę do turnieju WTA 1000 w Toronto, co wywołało spore poruszenie wśród kibiców śledzących ich ostatnie losy. Jeszcze niedawno wydawało się, że ich wspólna gra stoi pod dużym znakiem zapytania po nagłej rezygnacji młodszej z tenisistek.
Sytuacja w Waszyngtonie była zaskakująca, ponieważ Eala wycofała się z debla tuż przed startem, zmuszając Williams do gry z Dianą Shnaider. Zawodniczka tłumaczyła wtedy, że nie czuje się na siłach, by rywalizować na dwóch frontach. „Myślę, że Venus zasługuje na partnerkę, która może dać z siebie wszystko fizycznie, emocjonalnie i psychicznie. W tamtym momencie mogłam to zaoferować tylko w singlu” – przyznała szczerze Eala, podkreślając swój ogromny szacunek do legendarnej Amerykanki.
Wielki powrót duetu w Kanadzie
Teraz sytuacja uległa zmianie, a Eala, świeżo po zdobyciu swojego pierwszego tytułu WTA w singlu, czuje się gotowa na nowe wyzwania. W Toronto ich pierwszymi rywalkami będą Liudmila Samsonova oraz Miyu Kato. Obie tenisistki mają już na koncie wspólny sukces, jakim był awans do ćwierćfinału turnieju w Bad Homburg, co rozbudza apetyty fanów przed nadchodzącym debiutem w kanadyjskim turnieju.
„Jestem niesamowicie podekscytowana ponowną grą u boku Venus. Każda okazja do dzielenia z nią kortu jest dla mnie niezwykle cenna. Ma genialną mentalność i mogę się od niej tak wiele nauczyć” – stwierdziła Eala przed czwartkowym meczem. Zawodniczka liczy na to, że połączenie jej energii z doświadczeniem byłej liderki rankingu oraz wsparcie licznych kibiców stworzy na korcie w Toronto wyjątkową atmosferę.
