Alex Eala podjęła błyskawiczną decyzję o wycofaniu się z turnieju Catalonia Open tuż po zakończeniu zmagań w Madrycie. 20-letnia Filipinka, zajmująca obecnie 44. miejsce w rankingu WTA, miała być rozstawiona z numerem trzecim w zawodach rangi 125 w La Bisbal d’Emporda. Jej miejsce w drabince głównej zajęła już Varvara Lepchenko, a kibice zastanawiają się nad przyczynami tak nagłej rezygnacji zawodniczki.
Decyzja zapadła po bolesnej lekcji tenisa, jaką Eala odebrała w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w stolicy Hiszpanii. Elise Mertens, sklasyfikowana na 21. miejscu na świecie, nie dała młodej rywalce żadnych szans, wygrywając gładko 6:2, 6:1. Wcześniej Eala pokazała się z bardzo dobrej strony, eliminując Anastasię Pavlyuchenkovą wynikiem 6:3, 6:3. To zwycięstwo nad byłą finalistką French Open rozbudziło nadzieje, które brutalnie zweryfikowała Belgijka.
Trudny bilans na mączce i powrót w Rzymie
Statystyki Eali na nawierzchni ziemnej w 2026 roku nie napawają optymizmem, ponieważ tenisistka legitymuje się bilansem dwóch zwycięstw i trzech porażek. Przed występem w Madrycie odpadała w pierwszej rundzie w Stuttgarcie oraz w drugiej rundzie w Linzu. Mimo dotkliwych wyników, były czwarty zawodnik świata Greg Rusedski apeluje o cierpliwość. Podkreśla on, że bolesne porażki są częścią procesu nauki, a odporność psychiczna zawodniczki pozwoli jej w końcu znaleźć rozwiązanie na korcie.
Kolejnym przystankiem w kalendarzu 20-latki będzie turniej Italian Open w Mediolanie. Główna drabinka rzymskiego turnieju rangi WTA 1000 zostanie rozegrana w dniach od 5 do 17 maja. Dla Eali będzie to kluczowa okazja, aby poprawić tegoroczne statystyki na mączce i udowodnić, że potrafi rywalizować z najsilniej uderzającymi zawodniczkami w cyklu. Po wycofaniu się z Katalonii, cały sztab zawodniczki skupia się teraz wyłącznie na przygotowaniach do startu we Włoszech.
