Jose Mourinho bezlitośnie punktuje brak doświadczenia Alvaro Arbeloi przed środowym meczem Realu z Benfiką i przyznaje wprost, że nominacja 43-latka na trenera „Królewskich” była dla niego szokiem. Portugalczyk, choć nazywa swojego rywala „dzieckiem”, publicznie wypomina mu zerwany kontakt telefoniczny i to, że nigdy nie był wybitnym piłkarzem.
Brutalna szczerość Mourinho o trenerze Realu
Jose Mourinho odniósł się do swoich wcześniejszych wypowiedzi, w których wyrażał zdziwienie faktem, że wielkie europejskie kluby są powierzane niedoświadczonym trenerom. Choć zaznaczył, że Alvaro Arbeloa jest dla niego jak dziecko, nie szczędził mu chłodnej oceny zawodowej. Portugalczyk stwierdził wprost, że nie jest w stanie przeanalizować warsztatu Arbeloi, ponieważ nie śledził jego pracy z młodzieżą w Madrycie i zna jedynie suche wyniki.
„Oczywiście nie jest on najlepszym zawodnikiem, który grał dla Realu Madryt, ale z pewnością był jednym z najlepszych ludzi, jakich tam prowadziłem” – oświadczył Mourinho podczas konferencji prasowej.
Szkoleniowiec Benfiki dodał również, że nie widzi potrzeby kontaktu telefonicznego ze swoim byłym podopiecznym, tłumacząc to częstymi zmianami numerów i sprawami prywatności.
„Mój numer to skomplikowana sprawa. Ma go tylko klub i moja rodzina. Ludzie tracą kontakt ze mną, a ja z nimi. W przypadku Alvaro telefon z życzeniami powodzenia nie jest konieczny, on wie, że mu kibicuję” – dodał 63-letni menedżer.
Alvaro Arbeloa, który objął Real Madryt po Xabim Alonso, przyznał, że słuchał wystąpienia Mourinho przed środowym meczem Ligi Mistrzów. Mimo krytycznych uwag pod adresem swojej kariery piłkarskiej i braku analizy jego pracy trenerskiej, Arbeloa zareagował z wdzięcznością.
„Byłem naprawdę dumny i szczęśliwy, słysząc to wszystko. Jose był dla mnie kimś więcej niż trenerem na każdym poziomie. Uważam go za wielkiego przyjaciela” – skomentował 43-letni szkoleniowiec.
Mecz w Lizbonie ma kluczowe znaczenie dla obu stron. Zwycięstwo zapewni Realowi Madryt jeden dwumecz mniej w drodze do finału, natomiast Benfica potrzebuje trzech punktów, by w ogóle zachować szansę na fazę play-off. Obrońca Madrytczyków, Alvaro Carreras, podkreślił, że mimo serii trzech zwycięstw z rzędu, zespół znajduje się pod ciągłym obstrzałem.
„Jeśli jutro wydarzy się coś złego, to znowu będzie »najgorszy okres« Realu. Lubię tę presję, bez niej to nie byłby ten klub” – stwierdził Carreras przed spotkaniem ze swoim byłym pracodawcą.
