Jose Mourinho wyrasta na głównego kandydata do przejęcia sterów w Realu Madryt, wracając na usta kibiców po 13 latach od swojej poprzedniej przygody na Bernabeu. Obecny trener Benfiki ma realną szansę na powrót do stolicy Hiszpanii. Jak donoszą media, Portugalczyk posiada w swoim kontrakcie zapis umożliwiający odejście z Lizbony wraz z końcem obecnego sezonu.
Szkoleniowiec postanowił jednak ostudzić emocje i w rozmowie z dziennikiem Marca kategorycznie zaprzeczył, jakoby doszło już do jakichkolwiek wiążących ustaleń. Mourinho podkreślił, że w świecie futbolu to kluby inicjują procedury, a on sam konsekwentnie unika tematu powrotu do Madrytu. Trener zaznaczył, że nie miał żadnego kontaktu z prezesem ani innymi oficjelami Królewskich, nazywając dotychczasowe doniesienia o spotkaniach czystą spekulacją.
Kluczowe dni dla przyszłości ławki trenerskiej w Madrycie
Sytuacja w Realu Madryt jest napięta, a klub wstrzymuje się z ostatecznymi decyzjami do momentu, gdy matematycznie straci szanse na tytuł w LaLiga. Może to nastąpić już w niedzielę, jeśli drużyna nie wygra El Clasico. Niemal pewne jest, że Alvaro Arbeloa nie utrzyma swojej posady. W tej atmosferze Mourinho jest postrzegany jako postać, która mogłaby zjednoczyć podzieloną szatnię i przywrócić porządek w zespole z Madrytu.
Portugalczyk wyznaczył jasną granicę czasową dla swoich dalszych kroków zawodowych. Do ostatniego meczu ligowego przeciwko Estoril nie zamierza rozmawiać z nikim o swojej przyszłości. Dopiero po zakończeniu rozgrywek otworzy się tygodniowe okno, w którym Mourinho będzie wolny i gotowy do podjęcia negocjacji z zainteresowanymi stronami. Do tego czasu wszelkie informacje o telefonach z Madrytu pozostają jedynie medialnymi domysłami.
