Choć Iwan Lima znajdował się na celowniku zamożnych klubów z Azji Zachodniej oraz silnych marek europejskich, ostatecznie to Piast zdołał przekonać talent z akademii Benfiki do przeprowadzki. Pomogły w tym środki ze sprzedaży Erika Jirki i... Jose Mourinho.
Sukces transferowy polskiego klubu nie byłby możliwy, gdyby nie precyzyjne planowanie budżetu oraz specyficzna sytuacja Iwana Limy w Portugalii. Kluczowym ogniwem operacji okazało się odejście jednego z dotychczasowych liderów zespołu.
„Pierwsza rzecz, która w ogóle umożliwiła rozmowy o tym zawodniku, to była sprzedaż Erika Jirki. Dzięki temu mieliśmy budżet na tego typu rozmowy. Nie ukrywam, że mogliśmy sobie na ten ruch pozwolić częściowo ze środków pozyskanych właśnie z transferu Erika” – zdradził kulisy dyrektor sportowy, Łukasz Piworowicz, w rozmowie z „Kanałem Sportowym”.
Równie istotna była decyzja słynnego Jose Mourinho, który w ostatniej chwili zrezygnował z usług 21-latka.
„Decyzja ze strony Jose Mourinho o tym, że nie będzie jednak korzystał w tej rundzie z Iwana, była dosyć późna w kontekście okna transferowego. W efekcie nie było już za dużo czasu, żeby Iwan mógł znaleźć klub w bardziej rozwiniętym piłkarsko kraju. To też miało duży wpływ na to, że ostatecznie zdecydował się dołączyć do nas” – dodaje Piworowicz.
Mimo że na stole leżały znacznie atrakcyjniejsze finansowo propozycje, w tym te z bogatych klubów azjatyckich, Lima oraz Elton Fikaj zdecydowali się na kierunek polski.
Piast staje się dla młodych graczy „platformą” do dalszej kariery, co w świecie współczesnego futbolu bywa cenniejsze niż natychmiastowy zysk.
„Był też klub bardzo duży z Zachodniej Azji. Na brak zainteresowania ten zawodnik nie mógł narzekać. Jednak dla niego ważnym elementem była nasza pomoc w rozwoju młodych graczy. W ostatnim meczu wychodzimy na trzech młodzieżowców, chociaż przepis już od dawna nie obowiązuje. To są fakty, które dodają nam wiarygodności w oczach zawodników i ich otoczenia” – podkreśla dyrektor klubu.
W Gliwicach nie obawiają się o aklimatyzację Portugalczyka. Lima jest produktem topowej akademii, co gwarantuje nie tylko przygotowanie fizyczne, ale i mentalne.
„To zawodnik wychowany w jednej z najlepszych akademii piłkarskich na świecie, więc jest przygotowany do zawodu fizycznie i motorycznie. Jest też gotowy pod kątem językowym, dobrze mówi po angielsku. Potrafi się zachować i bardzo szybko odnaleźć w nowym środowisku, dlatego nie przewidujemy żadnych problemów z adaptacją” – podsumowuje Łukasz Piworowicz.
