Jose Mourinho wyrasta na głównego faworyta do przejęcia sterów w Realu Madryt. Portugalczyk przyznał w piątek, że otrzymał ofertę przedłużenia kontraktu od Benfiki, ale odmówił jej sprawdzenia. Jak donoszą media, szkoleniowiec czeka na rozwój wypadków w stolicy Hiszpanii.
Sytuacja w Lizbonie jest napięta, choć Mourinho ma jeszcze rok ważnej umowy. Prezydent Rui Costa przedstawił propozycję nowego porozumienia w środę, jednak trener przekazał ją agentowi bez czytania. Mourinho zapowiedział, że zajmie się swoją przyszłością dopiero po niedzielnym meczu z Estoril. Podkreślił przy tym, że Benfica jest większa niż jakikolwiek trener czy piłkarz, więc klub poradzi sobie nawet po jego ewentualnym odejściu z Estadio da Luz.
Konflikt w Madrycie uderza w Portugalczyka
Mourinho odniósł się do głośnego sporu na linii Kylian Mbappe – Alvaro Arbeloa. Francuski gwiazdor publicznie zakwestionował decyzje trenera Realu Madryt, co wywołało chaos w szatni Królewskich. Mourinho przyznał, że ta sytuacja go boli, ponieważ Arbeloa jest jego bliskim przyjacielem. Portugalczyk przypomniał, że Arbeloa dawał z siebie wszystko jako jego zawodnik, a teraz jako trener musi mierzyć się z trudami zawodu, które przynoszą siwe włosy.
Mimo doniesień o zaawansowanych negocjacjach z Realem Madryt, Mourinho oficjalnie zaprzecza kontaktom z Florentino Perezem. Prezydent klubu ogłosił wybory, co może opóźnić proces zatrudnienia nowego szkoleniowca. Mourinho zaznaczył, że nadchodzący tydzień będzie kluczowy zarówno dla niego, jak i dla Benfiki. Decyzja o tym, czy Portugalczyk zastąpi Arbeloę na ławce trenerskiej w Madrycie, ma zapaść w ciągu najbliższych kilku dni po zakończeniu sezonu ligowego.
