Liverpool wyrasta na jednego z najmądrzejszych graczy na rynku transferowym po tym, jak zabezpieczył przyszłość swojej bramki. Zanim jednak zapadła ostateczna decyzja o zakontraktowaniu Giorgiego Mamardashviliego, na liście życzeń znajdował się Lucas Chevalier. Jak donosi The Times, to właśnie obecny bramkarz PSG był poważnym kandydatem do zastąpienia Alissona Beckera.
Poszukiwania długofalowego następcy brazylijskiego golkipera objęły kilka czołowych nazwisk w Europie. W kręgu zainteresowań klubu z Merseyside znajdował się nie tylko Chevalier, ale także Diogo Costa z Porto. Liverpool ostatecznie postawił na 25-letniego Gruzina, analizując wcześniej potencjał 23-letniego Francuza, który w tamtym czasie reprezentował barwy Lille. Włodarze z Anfield musieli podjąć szybką decyzję, biorąc pod uwagę wymagania finansowe francuskiego klubu oraz konkurencję na rynku.
Zaporowa cena i nagły zwrot akcji w Paryżu
Kluczowym czynnikiem w rezygnacji z Chevaliera okazały się pieniądze. Lille oczekiwało za swojego zawodnika kwoty rzędu 48 mln euro, co Liverpool uznał za zbyt wysoki wydatek. Bramkarz ostatecznie trafił do PSG, ale jego sytuacja w stolicy Francji nie jest idealna. Choć zapowiadał się na pewny punkt zespołu, stracił miejsce w podstawowym składzie na rzecz Matveia Safonova. To pokazuje, jak ryzykowne bywają inwestycje w młodych bramkarzy na najwyższym poziomie.
Nadchodzące starcie w Lidze Mistrzów między Liverpoolem a PSG nabiera teraz dodatkowego smaczku. Według The Times może to być najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze Mamardashviliego, który ma okazję udowodnić swoją wyższość nad niedoszłym nabytkiem The Reds. Podczas gdy Gruzin buduje swoją pozycję, Chevalier musi walczyć o powrót do łask trenera w Paryżu. Środowy wieczór zweryfikuje, czy oszczędność 48 mln euro była najlepszym ruchem transferowym angielskiego klubu.
