Mógł zmienić historię tenisa i rozbić wielką czwórkę. Jim Courier nie ma żadnych wątpliwości

Jarosław ZającJarosław Zając
18 kwietnia 2026 22:24
Mógł zmienić historię tenisa i rozbić wielką czwórkę. Jim Courier nie ma żadnych wątpliwości
Źródło: tennis365.com

Juan Martin del Potro wyrastał na postać, która mogła całkowicie odmienić losy współczesnego tenisa. Jim Courier, były numer cztery światowego rankingu, twierdzi, że Argentyńczyk posiadał narzędzia pozwalające na regularne rzucanie wyzwania największym legendom dyscypliny. Gdyby nie wyniszczające kontuzje, układ sił w męskim tourze wyglądałby dzisiaj zupełnie inaczej.

Statystyki Argentyńczyka budzą respekt nawet po latach od zakończenia jego kariery. Del Potro zdołał uzbierać aż 20 zwycięstw nad przedstawicielami wielkiej czwórki. Pokonał Rogera Federera siedem razy, Rafaela Nadala sześć, Novaka Djokovicia cztery, a Andy’ego Murraya trzykrotnie. Jego potężny serwis i niszczycielski forehand sprawiały, że jako jeden z niewielu potrafił grać z nimi jak równy z równym w ich szczytowej formie.

Przerwany marsz na sam szczyt

Największym triumfem w karierze zawodnika pozostaje US Open 2009, gdzie w dramatycznym finale ograł Federera, przerywając jego serię pięciu zwycięstw z rzędu w Nowym Jorku. Mark Knowles wspomina, że del Potro bił Szwajcara, gdy ten był blisko swojego absolutnego prymu. Argentyńczyk dotarł do trzeciego miejsca w rankingu ATP i zdobył 22 tytuły singlowe, ale jego ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa w najmniej odpowiednich momentach.

Czarna seria rozpoczęła się na dobre w 2018 roku w Szanghaju, gdy podczas meczu z Borną Coriciem doszło do złamania rzepki w prawym kolanie. Kolejne lata to pasmo cierpień i operacji. Del Potro przechodził zabiegi w 2019, dwukrotnie w 2020 oraz w 2021 roku. Ostatecznie ból zmusił go do odłożenia rakiety w 2022 roku, a jego oficjalnym pożegnaniem był pokazowy mecz z Novakiem Djokoviciem dwa lata później.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!