Harry Maguire wyrasta na jednego z najbardziej nieustępliwych zawodników w historii Manchesteru United. Choć media wielokrotnie skreślały go i wypychały z klubu, Anglik właśnie odrzucił ofertę od Interu Miami. Zamiast gry u boku największych gwiazd w USA, wybrał dalszą walkę na Old Trafford.
Jak donosi The Sun, klub współzarządzany przez Davida Beckhama wykazywał poważne zainteresowanie sprowadzeniem doświadczonego obrońcy. Dla wielu piłkarzy po trzydziestce przeprowadzka do MLS jest idealnym rozwiązaniem, oferującym komfort i ogromną rozpoznawalność. Maguire uznał jednak, że nie jest jeszcze gotowy na opuszczenie europejskiego futbolu na najwyższym poziomie. Zamiast tego zdecydował się przedłużyć kontrakt z Manchesterem United, co wiąże go z klubem na kolejne lata i stanowi dowód wzajemnego zaufania obu stron.
Niespodziewany zwrot akcji w karierze obrońcy
Decyzja o pozostaniu w Anglii ma solidne podstawy sportowe. Pod wodzą Michaela Carricka, a wcześniej Rubena Amorima, Maguire odzyskał status ważnej postaci w zespole. Jego siła w powietrzu i spokój w defensywie sprawiły, że znów jest brany pod uwagę przy powołaniach do reprezentacji Anglii. Pozostanie w Manchesterze daje mu najlepszą platformę do walki o miejsce w kadrze na nadchodzące wielkie turnieje. Piłkarz wielokrotnie podkreślał, jak wiele znaczy dla niego gra w barwach Czerwonych Diabłów.
Maguire chce opuścić klub na własnych warunkach, a nie jako zawodnik zmuszony do odejścia przez okoliczności. Choć Inter Miami oferował łatwiejszą ścieżkę kariery, Anglik wybrał odpowiedzialność i niedokończone interesy w Premier League. Dla Manchesteru United zatrzymanie tak doświadczonego lidera jest kluczowe, zwłaszcza w szatni, której często brakuje silnych charakterów. Obrońca udowodnił swoją odporność psychiczną, odzyskując zaufanie sztabu szkoleniowego po okresie, w którym odebrano mu opaskę kapitańską i niemal skreślono z listy płac.
