Markéta Vondroušová otrzymała czteroletni zakaz gry, który potrwa aż do 21 czerwca 2030 roku. Jak donoszą media, była mistrzyni Wimbledonu została ukarana przez International Tennis Integrity Agency za odmowę poddania się testowi antydopingowemu w grudniu 2025 roku.
Sytuacja jest dramatyczna, ponieważ trybunał uznał, że czeska tenisistka nie przedstawiła przekonującego uzasadnienia dla swojej decyzji. Vondroušová tłumaczyła, że w momencie wizyty kontrolera obawiała się o swoje bezpieczeństwo, a dodatkowo zmagała się z ogromnym stresem i problemami psychicznymi. Choć trzy dni później przeszła badanie z wynikiem negatywnym, ITIA pozostała nieugięta. Nicole Sapstead z ITIA podkreśliła, że zawodniczka podpisała formularz odmowy przed budynkiem, wychodząc z psem, będąc w pełni świadomą konsekwencji swojego czynu.
Środowisko tenisowe wstrząśnięte surowością kary
Decyzja o czteroletnim wykluczeniu wywołała falę komentarzy wśród ekspertów i innych zawodników. Rennae Stubbs, była mistrzyni Wimbledonu w deblu, nie kryje swojego oburzenia skalą sankcji nałożonych na 26-letnią Czeszkę. Stubbs uważa, że tak długa przerwa w grze w tym wieku jest w praktyce nie do odrobienia i niszczy reputację zawodniczki, która nigdy wcześniej nie miała problemów z niedozwolonymi substancjami. „Cztery lata to wyrok śmierci w świecie zawodowego tenisa. Jej kariera prawdopodobnie dobiegła końca” — przyznała Stubbs w swoim podcaście.
Vondroušová nie zamierza jednak składać broni i zapowiedziała już odwołanie do Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie. Jej prawnik, dr Jan Exner, analizuje obecnie pisemne uzasadnienie wyroku, aby podjąć kolejne kroki prawne. Jeśli apelacja nie przyniesie skutku, była numer sześć światowego rankingu wróci do rywalizacji dopiero jako 30-latka. Obecnie tenisistka pozostaje poza tourem od stycznia, a jej sprawa dołączyła do głośnych przypadków dopingowych, w które w ostatnim czasie zaangażowani byli tacy gracze jak Iga Świątek czy Jannik Sinner.
