Joan Laporta dokonał niemal niemożliwego. Przejmując FC Barcelonę w marcu 2021 roku, zastał klub w kompletnej ruinie finansowej, z zespołem zdruzgotanym po upokarzającej porażce 2:8 z Bayernem. Cztery lata później Barça jest znów wśród europejskich gigantów, sięgając po krajowy tryplet i docierając do półfinału Ligi Mistrzów. Co najbardziej imponujące - wszystko to osiągnięto przy minimalnych wydatkach transferowych, znacznie niższych niż u konkurencji.
W skrócie:
- Barcelona wróciła do europejskiej elity wydając na transfery znacznie mniej niż konkurenci aspirujący do triumfu w Lidze Mistrzów
- Klub nigdy nie mógł korzystać z reguły 1:1, stawiając na darmowe transfery i rozwój młodzieży z La Masii
- W pierwszym sezonie Laporty sprowadzano głównie zawodników wolnych (Eric, Kun, Alves, Memphis) lub wypożyczonych, a jedynym dużym wydatkiem było 55 mln euro za Ferrana Torresa
Ekonomiczne odrodzenie z finansowych popiołów
Gdy 7 marca 2021 roku Joan Laporta wygrał wybory prezydenckie w FC Barcelonie, mało kto spodziewał się, jak trudne zadanie go czeka. Kataloński klub znajdował się w dramatycznej sytuacji finansowej, z gigantycznym długiem przekraczającym miliard euro i drużyną, która mentalnie nie podniosła się po lizbońskiej katastrofie. Wielu ekspertów przewidywało, że proces odbudowy potrwa co najmniej dekadę.
Laporta musiał działać błyskawicznie i podejmować niepopularne decyzje. Kluczowe okazało się drastyczne obniżenie budżetu płacowego poprzez rozstanie z wieloma zawodnikami, w tym z legendą klubu - Lionelem Messim. Zamiast inwestować w głośne nazwiska, Barcelona postawiła na kreatywną politykę transferową i rozwój własnych talentów.
W pierwszym sezonie pod rządami Laporty klub sprowadził przede wszystkim zawodników z wygasającymi kontraktami - Erica Garcię, Sergio Agüero, Daniego Alvesa czy Memphisa Depaya. Wypożyczono także Yusufa Demira i Luuka de Jonga. Jedynym znaczącym wydatkiem było 55 milionów euro za Ferrana Torresa w zimowym oknie transferowym. Później bez kosztów transferowych dołączyli również Pierre-Emerick Aubameyang i Adama Traoré.
Strategia budowy mistrzostwa przy minimalnym budżecie
Tam, gdzie inne europejskie potęgi wydawały setki milionów euro na gwiazdy, Barcelona musiała kombinować. Kolejne okna transferowe przyniosły darmowe transfery Andreasa Christensena, Francka Kessiego, Hectora Bellarina i Marcosa Alonso. Klub postawił także na promocję młodych talentów z akademii La Masia.
Ta strategia, początkowo wymuszona okolicznościami ekonomicznymi, z czasem przerodziła się w świadomą politykę klubu. Owoce tej pracy widać było już w poprzednim sezonie, gdy Barcelona sięgnęła po mistrzostwo Hiszpanii i Superpuchar. Tegoroczny awans do półfinału Ligi Mistrzów i potrójną koronę na krajowym podwórku można uznać za dowód, że model odbudowy przyjęty przez Laportę funkcjonuje znakomicie.
Co szczególnie godne podkreślenia, Barcelona dokonała tej transformacji nigdy nie mogąc korzystać z reguły 1:1 (pozwalającej wydać na transfery równowartość uzyskanych przychodów), co dodatkowo utrudniało proces budowy konkurencyjnego zespołu. Mimo to klub wrócił do europejskiej elity, stając się znów zespołem szanowanym i budzącym respekt na międzynarodowej arenie.
Projekt Laporty pokazuje, że nawet w czasach nieograniczonych budżetów klubów wspieranych przez państwowe fundusze, można budować zespół na najwyższym poziomie stawiając na mądre zarządzanie, przemyślaną politykę transferową i wiarę we własną akademię. To model, który może inspirować inne kluby zmagające się z finansowymi trudnościami.
