Pracownicy McLarena są rozgoryczeni wejściem w życie nowych przepisów F1, które zresetowały ich ogromną przewagę nad Red Bullem dokładnie w momencie zdobycia mistrzowskich tytułów. Choć Lando Norris wyjechał w Barcelonie z numerem 1 na bolidzie, nastroje w zespole są niemalże grobowe.
Norris ma „jedynkę”, a zespół – problem
W kuluarach fabryki w Woking zamiast radości z dominacji słychać o poczuciu pecha. Mark Hughes z Motor Sport Magazine ujawnił, że personel techniczny jest „nieco rozbity” z powodu timingu zmian regulaminowych. Zespół pod wodzą Andrei Stelli poświęcił ostatnie cztery lata na perfekcyjne zrozumienie poprzednich konstrukcji, co pozwoliło im ostatecznie zdetronizować Red Bulla. Nowe otwarcie w 2026 roku oznacza dla nich konieczność porzucenia wypracowanych korzyści i budowania wszystkiego od zera.
Dziennikarz podkreśla, że choć Stella utrzymuje w zespole spokój, to świadomość utraconych „żniw” wynikających z dominacji nad resztą stawki jest dla inżynierów bolesna. Wewnątrz ekipy panuje przekonanie, że gdyby nie zmiana przepisów, ich przewaga mogłaby trwać znacznie dłużej.
Grobowe nastroje z fabryki znalazły swoje odzwierciedlenie na asfalcie toru Catalunya, gdzie debiut nowego MCL40 nie przebiegł bez zakłóceń. Podczas gdy rywale zdobywali kolejne kilometry, obrońcy tytułu zmagali się z usterkami. Najpoważniejszy cios przyszedł w czwartek – awaria układu paliwowego w samochodzie Oscara Piastriego uziemiła zespół w boksach, ograniczając ich dzienny urobek do zaledwie 48 okrążeń.
Choć piątkowy maraton (163 okrążenia) nieco poprawił statystyki, fakty są bezlitosne: aż sześć zespołów ukończyło testy z większą liczbą przejechanych kilometrów.
Sytuacji nie ułatwia presja personalna. Lando Norris, prezentujący na swoim aucie prestiżową „jedynkę”, wie, że obrona tytułu w obliczu technicznej loterii będzie skrajnie trudna. Z kolei Oscar Piastri, wchodzący w swój czwarty sezon w Woking, musi mierzyć się z coraz głośniejszymi słowami krytyki. Częste uwagi pod adresem Piastriego sugerują, że jeden z filarów zespołu może pęknąć pod presją, co przy "grobowych nastrojach" związanych z nowymi przepisami, potęguje nerwowość w całej fabryce.
