Zimowy lider Ekstraklasy mierzy się z drastycznym spadkiem formy, który przywołuje w Płocku wspomnienia o historycznej degradacji zespołu z najwyższej klasy rozgrywkowej. Mariusz Misiura postanowił zabrać głos w tej sprawie, decydując się przy tym na proste porównanie.
Obecny trener płockiego klubu w sposób zdecydowany odcina się od porównywania obecnej sytuacji Wisły do wydarzeń sprzed dwóch lat, kiedy to drużyna po rewelacyjnej jesieni ostatecznie opuściła szeregi Ekstraklasy.
Szkoleniowiec podkreśla, że dzisiejszy zespół funkcjonuje w zupełnie innych uwarunkowaniach, wskazując na głębokie zmiany personalne oraz formalne. Aby zobrazować swój punkt widzenia, Misiura zdecydował się na ciekawe porównanie:
„Jadąc dzisiaj do domu o godzinie 17:00 i przejeżdżając przez ulicę Jana Pawła, na pewno spotkam tam jakichś ludzi. Jeśli jutro będę wracał o tej samej porze, najprawdopodobniej spotkam już zupełnie inne osoby. Dokładnie tak samo wygląda to w piłce” – tłumaczy.
Według szkoleniowca kluczowe znaczenie ma fakt, iż klub dysponuje obecnie innym sztabem szkoleniowym oraz kadrą zawodniczą, a sama liga i jej przepisy, w tym brak obowiązku gry młodzieżowca, uległy istotnym modyfikacjom.
Mimo statusu beniaminka, który od początku sezonu był typowany głównie do walki o pozostanie w lidze, Wisła zaskoczyła ekspertów, kończąc rundę jesienną na pozycji lidera tabeli. Jednak wznowienie rozgrywek po przerwie zimowej obnażyło słabości ekipy z Płocka, która w pięciu ostatnich spotkaniach nie zdołała wywalczyć ani jednego punktu. Ta seria porażek sprawiła, że w przestrzeni publicznej powróciły obawy o powtórzenie tragicznego w skutkach scenariusza z przeszłości.
Misiura pozostaje jednak sceptyczny wobec takich zestawień:
„Po pierwsze, mamy innego trenera. Po drugie, inny sztab szkoleniowy. Po trzecie, w kadrze są inni piłkarze. Po czwarte, zmieniły się same drużyny, przeciwko którym gramy w Ekstraklasie, a po piąte – w tamtych zespołach również doszło do roszad personalnych. Wreszcie po szóste, zmieniły się przepisy, choćby ten dotyczący braku obowiązku gry młodzieżowca. Skoro mamy tyle nowych czynników, to szczerze mówiąc, sam nie rozumiem, dlaczego w kółko poruszamy temat tego, co działo się dwa lata temu i zakładamy, że historia musi się powtórzyć. To zestawianie dwóch zupełnie różnych rzeczywistości”.
Na dziesięć kolejek przed końcem rozgrywek Wisła zajmuje ósme miejsce w tabeli ekstraklasy z dorobkiem 33 punktów. Od strefy spadkowej, w której znajdują się obecnie Legia, Widzew i Nieciecza, Wiślaków dzieli pięć „oczek”.
