„Mini cud” potrzebny od zaraz – trener Tomczyk zapowiada wstrząs w Rakowie

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
16 marca 2026 10:06
„Mini cud” potrzebny od zaraz – trener Tomczyk zapowiada wstrząs w Rakowie

Po porażce w Zabrzu trener Łukasz Tomczyk zapowiada radykalną mobilizację i walkę o „mini cud” w nadchodzącym spotkaniu pucharowym, jednocześnie publicznie rozliczając zmienników z braku energii. Szkoleniowiec Rakowa Częstochowa wprost wskazał, kto nie wykorzystał swojej szansy, co zwiastuje kadrowe przetasowania przed kluczowym starciem o ogromnej randze.

Porażka z Górnikiem obnażyła głębokie problemy kondycyjne zespołu z Częstochowy, co trener Łukasz Tomczyk zdefiniował jako brak energii w kluczowych fazach przejściowych. Statystyki przebiegniętego dystansu okazały się bezlitosne dla gości. 

„Różnica 7 kilometrów na korzyść Górnika to duża przewaga, która wynikała właśnie z braku świeżości” – przyznał szkoleniowiec, wskazując na logistyczne trudy związane z powrotem z Florencji.

Brak regeneracji wymusił na sztabie rotacje, które jednak nie przyniosły oczekiwanego efektu, co może zwiastować wstrząs w hierarchii zespołu. Trener, dokonując aż czterech zmian w przerwie, wysłał jasny sygnał do szatni. 

„Dałem szansę innym zawodnikom. Kto tę szansę wykorzystał, to wykorzystał, a kto nie – ten nie” – uciął Tomczyk, biorąc jednocześnie na siebie odpowiedzialność za przygotowanie zawodników z tak zwanej głębi składu

W obliczu krytyki dotyczącej zestawienia linii obrony, szkoleniowiec stanął murem za decyzją o wystawieniu Zorana Arsenicia. Mimo słabszej dyspozycji indywidualnej zawodnika wracającego po zabiegu, trener postawił na autorytet i komunikację. 

„Zoranowi trzeba dać czas. Jest jednak pewna hierarchia – Zoran to nasz kapitan. Zawsze był 'przedłużeniem' trenera” – argumentował Tomczyk, zaznaczając, że Ariel Mosór musi cierpliwie czekać na swoją kolej.

Sytuacja kadrowa Rakowa komplikuje się jednak w innych sektorach boiska. Trener potwierdził, że uraz Tomasza Pieńki jest poważniejszy, niż zakładano, co wyklucza go z gry na blisko miesiąc. Odnosząc się do występu Leonardo Rochy, szkoleniowiec zapowiedział analizę wideo, unikając jednak bezpośredniego linczu na napastniku.

„Nie chciałbym wszystkiego zrzucać na Leonardo Rochę, choć oczywiście ocenimy jego występ na wideo. Tydzień temu z Pogonią zagrał poprawny mecz, teraz musi pokazać impuls na treningach” – skomentował Tomczyk zapytany o to, czy zgadza się, że występ Portugalczyka był katastrofalny. 

W końcówce meczu sztab Rakowa szukał ratunku w doświadczeniu Pawła Dawidowicza. 

„Przy stanie 0:2 szukaliśmy energii i lepszej komunikacji. Liczyłem na jego doświadczenie w zarządzaniu tym trudnym momentem” – wyjaśnił Tomczyk, apelując o zjednoczenie przed walką o „mini cud” w Lidze Konferencji.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!