Organizatorzy Indian Wells Open ogłosili rekordową pulę nagród w turnieju miksta. Kwota wzrosła z 370 tysięcy do miliona dolarów, co ma przyciągnąć największe gwiazdy światowego tenisa.
Philippe Dore, szef marketingu turnieju, przyznaje, że strategia ma na celu utrzymanie zainteresowania kibiców w drugim tygodniu rywalizacji. Wtedy drabinki singlowe stają się coraz szczuplejsze. Amerykanie liczą, że ogromne pieniądze skuszą takich zawodników jak Iga Świątek, Carlos Alcaraz czy Emma Raducanu. Rok temu podczas US Open podobny manewr zakończył się sukcesem. Wtedy na korcie wspólnie pojawili się między innymi Casper Ruud i Iga Świątek, którzy dotarli aż do finału, ulegając parze Sara Errani i Andrea Vavassori.
Harmonogram może jednak pokrzyżować plany organizatorów. Turniej miksta rusza 10 marca, czyli sześć dni po rozpoczęciu zmagań singlowych. Tenisiści walczący o najwyższe cele w grze pojedynczej często unikają dodatkowego obciążenia w decydującej fazie imprezy. Wybór między odpoczynkiem a walką o milion dolarów nie jest oczywisty. W Indian Wells wystąpią też pary takie jak Taylor Fritz i Elena Rybakina czy Holger Rune i Amanda Anisimova. Pytanie brzmi, czy gwiazdy zdecydują się na tak intensywny grafik w Kalifornii.
Sytuację komplikuje dodatkowo Eisenhower Cup, czyli jednodniowy turniej pokazowy zaplanowany na 3 marca. Tam pula nagród wynosi 200 tysięcy dolarów. Swój udział potwierdzili już Iga Świątek i Casper Ruud, a także pary Fritz i Rybakina czy Daniił Miedwiediew i Mirra Andriejewa. Trudno oczekiwać, by czołowi gracze wystąpili jednocześnie w pokazówce, singlu i oficjalnym mikście. Nadmiar obowiązków na korcie bywa ryzykowny, nawet gdy w grze pojawiają się rekordowe sumy pieniędzy oferowane przez organizatorów Tennis Paradise.
