W najbliższy piątek, 13 marca o godzinie 18:00 w hali w Kwidzynie dojdzie do starcia pomiędzy Energą Bankiem PBS MMTS Kwidzyn a Netlandem MKS Kalisz.
Mimo że data spotkania – piątek, 13 marca – mogłaby sugerować pechowy splot zdarzeń, zawodnicy obu ekip skupiają się wyłącznie na parkiecie. Rozgrywający gospodarzy, Jovan Milicević, ucina spekulacje o fatalizmie:
„Ja nie wierzę w takie rzeczy, ale zobaczymy jak będzie na boisku”.
Kluczem do sukcesu ma być żelazna dyscyplina w starciu z defensywą przyjezdnych.
„Kalisz ma mocną bramkę i bardzo dobrą obronę dlatego musimy grać konsekwentnie” – zaznacza Milicević, dodając, że zespół musi „stać mocno w obronie, jak i grać konsekwentnie w ataku”.
Spotkanie poprowadzi para sędziowska Wojciech Bloch – Michał Solecki, a początek rywalizacji w kwidzyńskiej hali zaplanowano na godzinę 18:00. Stawka jest wysoka ze względu na sytuację punktową w tabeli. MMTS Kwidzyn zajmuje obecnie 6. miejsce (32 punkty w 21 meczach), czując na plecach oddech Kaliszan, którzy po 20 spotkaniach mają o jeden punkt mniej.
„Punkty zdobyte w tym spotkaniu będą miały podwójną wagę” – przyznaje wprost rozgrywający Czerwono-Czarnych.
Podopieczni trenera Rafała Kuptela przyjeżdżają do Kwidzyna po serii występów w kratkę. Po wznowieniu rozgrywek Netland MKS Kalisz przeplatał porażki (z Głogowem i Opolem) z cennymi zwycięstwami w Gdańsku oraz na własnym terenie przeciwko Piotrkowianinowi Piotrków Trybunalski. W ostatnim ligowym starciu (32:23) formą błysnął Joel Ribeiro, który zdobył aż 10 bramek, a solidne wsparcie w ataku zapewnił mu Dawid Molski, autor 5 trafień.
Dla Kwidzynian piątkowy mecz to przede wszystkim okazja do zmazania plamy z pierwszej rundy, kiedy to musieli uznać wyższość Kaliszan. Wówczas mecz zakończył się wynikiem 32:32 (przy prowadzeniu ekipy trenera Kuptela 12:9 do przerwy), a o porażce Energi Banku przesądziła słabsza postawa w drugiej połowie. W tamtym spotkaniu po stronie Kalisza brylowali Matija Starcević (7 goli) i Rostyslav Polishchuk (5 goli), podczas gdy dla MMTS-u najczęściej trafiali Milicević (6) oraz Łazarczyk i Czarnecki (po 5).
