Kariera w UFC miała być przełomem, ale zamiast debiutu w największej organizacji MMA na świecie, byłego zawodnika czeka długa odsiadka. 37-letni Pietro Menga został skazany na 15 lat i 5 miesięcy więzienia po tym, jak przyznał się do udziału w konspiracji związanej z handlem bronią oraz kokainą.
Rozmawiał przez komunikator internetowy
Śledczy z Greater Manchester Police ustalili, że Menga działał jako pośrednik w strukturach zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się hurtowym handlem kokainą i bronią palną. Policja zidentyfikowała go dzięki analizie wiadomości przesyłanych za pośrednictwem zaszyfrowanej aplikacji Encrochat. Używał tam pseudonimu „wirelessshark”, otwarcie rozmawiając z innymi przestępcami o dostawach broni i narkotyków.
Zgromadzone wiadomości ujawniły skalę działalności – według ekspertów, wartość narkotyków, z którymi był powiązany Menga, przekraczała pół miliona dolarów. Dodatkowo, śledczy powiązali go z grupą odpowiedzialną za jedną z największych w historii Wielkiej Brytanii operacji przemytu broni.
Zatrzymany tuż przed walką
Menga został aresztowany w swoim domu w Swinton 15 stycznia 2024 roku — na kilka dni przed planowanym występem na gali Oktagon 52. W klatce po raz ostatni pojawił się w kwietniu 2023 roku, wygrywając przez poddanie w pierwszej rundzie. Do tamtej pory miał na koncie bilans 14-4.
O krok od debiutu w UFC
W 2017 roku podpisał kontrakt z UFC i miał zadebiutować w pojedynku z Timem Elliottem podczas gali UFC on Fox 26. Do starcia jednak nie doszło – Menga nie zrobił wagi i został usunięty z karty walk, a wkrótce potem z całej organizacji.
Wyrok wydany w tym tygodniu przekreśla jego dalsze plany sportowe. Zamiast powrotu do międzynarodowych startów – wieloletnia odsiadka i śledztwo, które może mieć jeszcze dalszy ciąg, bo brytyjskie służby zapowiedziały kontynuację działań wobec innych członków siatki przestępczej.
