Andrea Kimi Antonelli zdominował ostatni dzień testów w Bahrajnie, wyprzedzając George'a Russella. Mercedes potwierdził status faworyta przed rewolucją techniczną w 2026 roku.
Młody Włoch wykręcił czas 1:33.669, pokonując kolegę z zespołu o 0,249 sekundy. To imponujący powrót po czwartkowych problemach z jednostką napędową, które ograniczyły jego przebieg. Mercedes jako jedyny zszedł w tym tygodniu poniżej bariery minuty i 34 sekund. Toto Wolff studzi jednak nastroje, wskazując na Red Bulla jako punkt odniesienia, mimo że Max Verstappen zajął dopiero piąte miejsce ze stratą ponad półtorej sekundy do lidera. Niemiecka marka wygląda obecnie na najmocniejszą w stawce.
Lewis Hamilton zakończył jazdy z trzecim wynikiem, będąc najszybszym kierowcą spoza Mercedesa. Jego obiecujący dzień w Ferrari przerwała jednak awaria na dziesięć minut przed końcem sesji. Brytyjczyk wypadł z toru w ósmym zakręcie, a przyczyną był prawdopodobnie wyciek paliwa. Mimo to Hamilton pokonał aż 150 okrążeń, ustępując pod względem wytrzymałości jedynie Oscarowi Piastriemu z McLarena. Australijczyk przejechał 161 kółek, co było rekordowym wynikiem pojedynczego kierowcy podczas całego tygodnia testów w Bahrajnie.
Na szarym końcu tabeli znalazły się ekipy Aston Martin oraz debiutujący Cadillac. Valtteri Bottas wywołał czerwoną flagę już w pierwszej godzinie z powodu problemów z chłodzeniem, co unieruchomiło go w garażu na dwie godziny. Podobny los spotkał Lance’a Strolla, którego nieokreślona usterka wykluczyła z większości popołudniowych jazd. Stawkę zamknęli kierowcy Audi i Williamsa, a przed nimi uplasowali się debiutanci: Isack Hadjar w Red Bullu oraz Oliver Bearman w barwach Haas. Kolejne testy zaplanowano na luty.
