Meksykański zespół Cruz Azul zmiażdżył kanadyjski Vancouver Whitecaps wynikiem 5-0 w finale Concacaf Champions Cup, demonstrując absolutną dominację przez cały mecz. Kanadyjczycy nie oddali ani jednego celnego strzału, podczas gdy ich rywale byli bezlitośni w wykorzystywaniu każdego błędu defensywnego.
W skrócie:
- Cruz Azul wygrał 5-0 w finale Concacaf Champions Cup, dominując przez cały mecz
- Vancouver Whitecaps zakończył spotkanie bez ani jednego celnego strzału
- Angel Sepulveda został królem strzelców turnieju z 9 bramkami
Meksykańska lekcja futbolu na amerykańskiej ziemi
Czy można sobie wyobrazić bardziej bolesny finał? Vancouver Whitecaps zapewne długo nie zapomni tej lekcji futbolu, jaką otrzymał od meksykańskiego Cruz Azul. Kanadyjczycy zostali rozbici w pył wynikiem 5-0 w niedzielnym finale Concacaf Champions Cup, nie mając żadnych argumentów przeciwko świetnie dysponowanym rywalom.
Już w 8. minucie Cruz Azul objął prowadzenie. Ignacio Rivero wykorzystał niedbałe podanie w środku pola i klinicznym strzałem pokonał bramkarza Whitecaps. Zaledwie 20 minut później Lorenzo Favarelli powiększył przewagę, przechwytując kolejną nieudaną akcję Kanadyjczyków i posyłając piłkę do siatki uderzeniem z dystansu, które odbiło się od słupka.
Mecz jako widowisko praktycznie zakończył się w 37. minucie, gdy Angel Sepulveda zamienił na gola precyzyjne dośrodkowanie Carlosa Rotondiego z lewej strony boiska. Meksykanie nie zamierzali jednak na tym poprzestać. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, Mateusz Bogusz popisał się kapitalnym strzałem z kąta, ustalając wynik pierwszej części spotkania na 4-0. Co ciekawe, również ta bramka padła po nieudanym wybiciu piłki przez obronę Vancouver.
Na tym jednak nie koniec. Pięć minut po wznowieniu gry w drugiej połowie, Angel Sepulveda skompletował dublet, wykorzystując kolejną szybką kontrę Cruz Azul i zdobywając swoją dziewiątą bramkę w turnieju, co dało mu tytuł króla strzelców.
Statystyczna przepaść
Liczby mówią same za siebie. Vancouver nie oddał ani jednego celnego strzału podczas całego meczu, kończąc spotkanie z oczekiwaną bramką (xG) wynoszącą... zero. Dla porównania, Cruz Azul zarejestrował xG na poziomie 1.47, oddając 18 strzałów, z czego 8 było celnych.
Meksykanie zdominowali także posiadanie piłki, wykonując ponad dwukrotnie więcej podań niż ich rywale (549 do 268). Vancouver stał się pierwszym zespołem, który przegrywał czterema bramkami do przerwy w meczu Concacaf Champions Cup od czasu spotkania Real Estelí z Columbus Crew w 2021 roku.
Angel Sepulveda nie tylko został królem strzelców całego turnieju z dziewięcioma golami (o trzy więcej niż Brian White z Vancouver), ale Carlos Rotondi został liderem klasyfikacji asystentów z trzema kluczowymi podaniami, w tym do Sepulvedy i Rivero w finałowym meczu.
Dla trenera Cruz Azul, Martina Sancheza, to wyjątkowy moment w karierze. "Chciałem odwdzięczyć się kibicom za ich zaufanie" - powiedział po meczu szkoleniowiec, którego zespół zapisał się w historii klubu jako zdobywca prestiżowego trofeum.
