Rewolucja techniczna w Formule 1 na sezon 2026 stawia przed inżynierami McLarena ekstremalne wyzwania. Zmiany w przepisach wymuszają drastyczne zmniejszenie bolidów przy jednoczesnym zaostrzeniu norm bezpieczeństwa.
Nowe regulacje zakładają skrócenie rozstawu osi z 3600 mm do 3400 mm oraz zwężenie aut do 1900 mm. FIA dąży również do redukcji masy minimalnej do 768 kg. Rob Marshall, główny projektant McLarena, przyznaje podczas prezentacji MCL40 w Bahrajnie, że upchnięcie chłodnic, skrzynek elektrycznych i systemów w tak małej przestrzeni jest wyjątkowo trudne. Jedynym ułatwieniem okazał się nieco mniejszy zbiornik paliwa, co zwalnia odrobinę miejsca wewnątrz ciasnego nadwozia. Projektanci muszą teraz walczyć o każdy milimetr, aby zachować optymalne kształty aerodynamiczne przy drastycznie kurczącej się objętości karoserii.
Bezpieczeństwo stało się kolejnym punktem zapalnym. FIA wprowadziła brutalne testy zderzeniowe, w tym nową, dwustopniową strukturę przednią. Ma ona chronić kierowcę podczas wtórnych uderzeń, gdy nos bolidu jest już uszkodzony po pierwszym kontakcie z barierą. Marshall podkreśla, że cała struktura zderzeniowa jest całkowicie nowa, a wymagania homologacyjne dotyczące podwozia są w tym roku wyjątkowo surowe. Zespół musiał poświęcić ogromną ilość czasu na badania, aby bolid wytrzymał potężne siły nacisku i uderzenia zdefiniowane w nowych wytycznych federacji.
Inżynierowie zyskali jednak nową przestrzeń do popisu w obszarze aktywnej aerodynamiki. Przednie i tylne skrzydła będą teraz posiadać ruchome klapy redukujące opór na prostych, co przypomina działanie systemu DRS. Przednie skrzydło zyskało szerszą płytę boczną i jest zamontowane niżej, a sposób montażu siłowników daje stajniom sporą swobodę. Marshall przewiduje, że na polach startowych zobaczymy wiele zróżnicowanych rozwiązań tego mechanizmu. Tylne skrzydło, choć wizualnie podobne do zeszłorocznego, spoczywa teraz na dwóch pylonach i musi pracować w pełnej synchronizacji z elementami ruchomymi z przodu auta.
