John McEnroe jest oszołomiony decyzją, jaką podjął Flavio Cobolli przed finałem French Open przeciwko Alexandrowi Zverevowi. Legendarny tenisista zakwestionował zachowanie Włocha, który pojawił się na wspólnej konferencji prasowej z Matteo Arnaldim. Arnaldi wycofał się z półfinałowego starcia z powodu nagłej choroby, a Cobolli postanowił towarzyszyć przyjacielowi przed kamerami.
Matteo Arnaldi ogłosił rezygnację tuż przed wyjściem na kort Philippe-Chatrier. Nierozstawiony zawodnik, który spędził na korcie blisko 20 godzin, zaczął wymiotować w nocy przed meczem. Podczas spotkania z mediami Cobolli siedział na końcu stołu, oddalony o kilka metrów od chorego rodaka, ale dla McEnroe to i tak zbyt blisko. Amerykanin uważa, że finalista niepotrzebnie naraża swoje zdrowie przed najważniejszym meczem turnieju.
Ryzykowna bliskość przed walką o tytuł
McEnroe w rozmowie dla TNT Sports i Eurosportu nie gryzł się w język. Jeśli Arnaldi ma wirusa, Cobolli nie powinien się do niego zbliżać. Ekspert zauważył, że organizm Arnaldiego mógł się poddać po morderczych maratonach, w tym po trwającym ponad pięć godzin meczu z Francesem Tiafoe. Zdaniem byłego lidera rankingu, połączenie gigantycznego wysiłku, nerwów i pecha doprowadziło do infekcji, którą teraz może złapać Cobolli.
Mimo ostrzeżeń legendy, Cobolli skupił się na oddaniu hołdu koledze. Nazwał Arnaldiego wielką inspiracją i jednym z najlepszych profesjonalistów w cyklu ATP. Podkreślił, że 25-latek zasłużył na ten wynik po problemach z kontuzjami w poprzednim sezonie. Teraz jednak oczy wszystkich zwrócone są na Cobolliego, który za dwa dni ma walczyć o puchar, o ile wspólne siedzenie przy jednym stole nie skończy się dla niego fatalnie.
