Maja Chwalińska stoi przed życiową szansą na korcie Philippe-Chatrier. Polka zmierzy się w sobotę z Mirrą Andreevą w finale French Open 2026. To starcie dwóch zupełnie różnych historii, które zelektryzowało tenisowy świat w Paryżu.
Chwalińska dokonała rzeczy niemal niemożliwej, rozpoczynając turniej od kwalifikacji. 24-letnia Polka wyeliminowała po drodze takie nazwiska jak Zheng Qinwen, Elise Mertens czy Maria Sakkari. Jest dopiero drugą kwalifikantką w historii, po Emmie Raducanu, która dotarła do finału Wielkiego Szlema. Przed startem zmagań zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA, a teraz ma już zapewniony awans na 21. pozycję. Jeśli wygra, wskoczy na 16. lokatę.
Wielkie pieniądze i trudne warunki w finale
Rywalką Polki jest 19-letnia Mirra Andreeva, która w drodze do finału straciła tylko jednego seta. Rosjanka spędziła na korcie nieco ponad 8 godzin, podczas gdy Chwalińska walczyła przez blisko 16 godzin. Stawka meczu jest ogromna. Zwyciężczyni otrzyma czek na kwotę 2,8 mln euro, natomiast pokonana zawodniczka zainkasuje 1,4 mln euro. Andreeva podkreśla, że wygrana w Wielkim Szlemie to jej najważniejszy cel w życiu.
Mecz zaplanowano na godzinę 15:00. Organizatorzy spodziewają się ochłodzenia i temperatury w granicach 17-22 stopni Celsjusza. Prognozy przewidują opady deszczu między 14:00 a 16:00, co oznacza, że finałowe starcie może odbyć się pod zamkniętym dachem. Chwalińska przyznaje, że wcześniej nie miała wielu okazji do gry z tak wysoko notowanymi rywalkami, ale teraz skupia się wyłącznie na tym jednym, ostatnim kroku w Paryżu.
