Emma Raducanu wywołała poruszenie w świecie tenisa, ogłaszając powrót do współpracy z Andrew Richardsonem tuż przed startem French Open. John McEnroe, siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy, jednoznacznie poparł tę decyzję, jednocześnie ostro krytykując poprzednie wybory zawodniczki. Amerykanin przyznał, że pierwotne rozstanie z trenerem zaraz po historycznym sukcesie w Nowym Jorku było dla niego całkowicie niezrozumiałe i nielogiczne.
Richardson to człowiek, który poprowadził Raducanu do triumfu w US Open w 2021 roku, gdy jako pierwsza kwalifikantka w historii sięgnęła po tytuł. Mimo to, zaledwie tydzień po zwycięstwie, tenisistka zdecydowała się na zmianę, szukając kogoś z większym doświadczeniem w cyklu WTA. Od tamtej pory Brytyjka współpracowała z dziewięcioma różnymi szkoleniowcami, w tym z byłym trenerem Rafaela Nadala, Francisco Roigiem, ale nie zdołała odzyskać dawnej regularności i formy.
Powrót do zwycięskiej formuły przed wyzwaniem w Paryżu
McEnroe w rozmowie z TNT Sports nie ukrywał zdziwienia, że Raducanu w ogóle zrezygnowała z Richardsona. Podkreślił, że sportowcy są zazwyczaj przesądni i nie zmieniają zwycięskiej formuły, zwłaszcza po tak spektakularnym sukcesie. Ekspert nazwał tamto działanie nonsensem, zauważając, że zawodniczka pojawiła się znikąd i od razu wygrała turniej wielkoszlemowy. Teraz, po latach poszukiwań, 23-letnia tenisistka postanowiła naprawić błąd i ponownie zaufać sprawdzonemu trenerowi.
Przed Raducanu trudny sprawdzian na kortach Rolanda Garrosa, gdzie w pierwszej rundzie zmierzy się z Solaną Sierrą. McEnroe ma jednak wątpliwości co do jej szans na mączce, którą uważa za najmniej komfortową nawierzchnię dla Brytyjki. Jego zdaniem znacznie większe nadzieje należy wiązać z występem na trawiastych kortach Wimbledonu. Tam, mimo ogromnej presji, Raducanu ma mieć realną szansę na osiągnięcie znaczącego wyniku i powrót do światowej czołówki.
