Real Madryt wyrasta na głównego bohatera medialnego zamieszania ostatnich tygodni. Po wygranym meczu z Realem Oviedo na Santiago Bernabeu, Kylian Mbappe publicznie zakwestionował autorytet trenera Alvaro Arbeloi. Francuz twierdzi, że szkoleniowiec nazwał go czwartym napastnikiem w kadrze, czemu Arbeloa stanowczo zaprzeczył.
Atmosfera w szatni Królewskich jest gęsta, a Mbappe zdecydował się na złamanie klubowego protokołu La Liga. Piłkarz pojawił się w strefie mieszanej i przez siedem minut odpowiadał na pytania dziennikarzy. Wyznał, że boli go utrata wypracowanego stylu gry, który zespół prezentował na początku sezonu. Sytuację pogorszył fakt, że kibice na Bernabeu przywitali wracającego po kontuzji zawodnika głośnymi gwizdami, co tylko podbiło temperaturę sporu na linii gwiazdor-trener.
Trzy powody wściekłości Kyliana Mbappe
Za publicznym atakiem stoją konkretne urazy, które gromadziły się w zawodniku od dłuższego czasu. Pierwszym zapalnikiem była decyzja Arbeloi o posadzeniu Mbappe na ławce podczas El Clasico. Piłkarz liczył na główną rolę w starciu z Barceloną, a po decyzji trenera zgłosił sztabowi medycznemu ból w nodze. Kolejnym ciosem była wypowiedź szkoleniowca po meczu z Espanyolem o graczach w smokingach i braku ego, co Mbappe odebrał jako bezpośrednie uderzenie w jego postawę.
Ostatnim elementem układanki był moment wejścia na boisko w meczu z Oviedo. 27-latek ma za złe Arbeloi, że ten posłał go do gry samotnie, zamiast wprowadzić go pięć minut wcześniej razem z Judem Bellinghamem i Danim Carvajalem. Mbappe odczytał to jako celowe wystawienie go na negatywną reakcję trybun. Konflikt w Madrycie przybiera na sile, a obie strony prezentują zupełnie inne wersje wydarzeń dotyczących hierarchii w ataku.
