Francja pokonała Brazylię 2:1 w Bostonie podczas pierwszego meczu marcowego tournee po USA. Drużyna Didiera Deschampsa przetrwała trudne chwile po czerwonej kartce i udowodniła swoją siłę mentalną w starciu z ekipą prowadzoną przez Carlo Ancelottiego.
Kylian Mbappe strzelił gola i brakuje mu już tylko jednego trafienia do wyrównania historycznego rekordu Oliviera Giroud w reprezentacji Francji. Gwiazdorowi asystował Ousmane Dembele, który zaskoczył wszystkich nową rolą swobodnie poruszającego się ofensywnego pomocnika. Prawdziwym wygranym jest jednak Hugo Ekitike. Napastnik Liverpoolu zastąpił kontuzjowanego Bradleya Barcolę na lewym skrzydle i efektowną bramką po godzinie gry prawdopodobnie zapewnił sobie miejsce w kadrze na mistrzostwa świata. Świetną formę z Bayernu Monachium przeniósł też Michael Olise, notując kolejną asystę.
Czerwona kartka i chaos w defensywie
Mecz skomplikował się w drugiej połowie przez fatalny błąd Dayota Upamecano. Obrońca Bayernu Monachium, który wcześniej grał niemal perfekcyjnie przeciwko Viniciusowi Jr. i Gabrielowi Martinelliemu, wyleciał z boiska po faulu na Wesleyu. Sędzia po analizie zmienił decyzję i pokazał mu czerwoną kartkę. Wymusiło to wejście Maxence’a Lacroix z Crystal Palace, który nie ustrzegł się błędów przy golu Bremera dla Brazylii. Niepewnie wyglądał także Ibrahima Konate, co stawia znaki zapytania przy zestawieniu obrony, w której pewne miejsce ma jedynie William Saliba.
Mimo gry w osłabieniu Francuzi pokazali ogromną odporność fizyczną i ducha zespołu. Drugą bramkę zdobyli po błyskawicznej akcji zespołowej, przeprowadzanej wbrew przebiegowi meczu. Brazylia w końcówce rzuciła wszystkie siły do ataku, by uratować remis, ale defensywa Les Bleus wytrzymała napór. Deschamps może być zadowolony z charakteru swoich piłkarzy, choć błędy indywidualne w tyłach pokazują, że przed turniejem sztab czeka jeszcze sporo pracy nad koncentracją zawodników. Francja wygrywa, ale cena za ten triumf w postaci czerwonej kartki jest wysoka.
