To była rzeź, nie mecz. Bayern Monachium w swoim pierwszym występie w Klubowych Mistrzostwach Świata dosłownie zmiażdżył Auckland City z Nowej Zelandii, wygrywając aż 10:0. Bawarczycy już w pierwszej połowie prowadzili 6:0, a po przerwie kontynuowali festiwal strzelecki. To jeden z najbardziej jednostronnych meczów w historii tych rozgrywek.
W skrócie:
- Bayern Monachium pokonał Auckland City aż 10:0 w pierwszej rundzie Klubowych Mistrzostw Świata
- Hat-tricka ustrzelił Jamal Musiala, po dwa gole zdobyli Thomas Mueller i Kingsley Coman
- Auckland City to zespół amatorski, którego bramkarz pracuje na co dzień w magazynie weterynaryjnym
Profesjonaliści kontra amatorzy - to nie była walka, to była egzekucja
Już od pierwszych minut było jasne, że oglądamy mecz dwóch różnych planet futbolowych. Z jednej strony Bayern - gigant europejskiej piłki z zawodnikami wartymi setki milionów euro. Z drugiej Auckland City - zespół z Nowej Zelandii, gdzie bramkarz Connor Tracy na co dzień pracuje w magazynie dla firmy weterynaryjnej, a w składzie są agenci nieruchomości czy pracownik myjni samochodowej.
Vincent Kompany mógł traktować to spotkanie jako solidny trening przed prawdziwymi wyzwaniami w dalszej fazie turnieju. Pierwszy gol padł już w 6. minucie po rzucie rożnym - Kingsley Coman wykorzystał podanie Joshuaa Kimmicha. Potem była już tylko kwestia tego, ile bramek Bawarczycy zechcą strzelić.
Sacha Boey w 18. minucie podwyższył na 2:0, a Michael Olise dołożył trzecią bramkę tuż przed końcem pierwszej połowy. Thomas Mueller i ponownie Coman sprawili, że do przerwy było już 6:0. Widzowie na stadionie w Cincinnati obserwowali prawdziwy festiwal futbolu, choć trudno to nazwać rywalizacją.
Druga połowa - Musiala show i rekordowe wyniki
Po zmianie stron Bayern nie zwolnił tempa. Jamal Musiala wszedł z ławki i urządził prawdziwe show, zdobywając hat-tricka. Niemiec najpierw trafił z 18 metrów, potem wykorzystał rzut karny, a na koniec skorzystał z błędu bramkarza Auckland City, który podał mu piłkę wprost pod nogi.
Dziewiątą bramkę dołożył ponownie Musiala, a dziesiątą - co jak nie - Thomas Mueller, który uzbierał w tym meczu dublet. Statystyki mówią same za siebie: Bayern oddał 11 celnych strzałów, Auckland City... jeden. Manuel Neuer w bramce Bayernu praktycznie się nie zmęczył.
Komentatorzy w czacie na żywo nie szczędzili gorzkich słów pod adresem całej formuły turnieju. "Na co komu taki kabaret?" - pisał jeden z kibiców, a inny dodawał: "To jest skok na kasę i tyle". Trudno się nie zgodzić - mecze takiego kalibru pokazują, jak bardzo Klubowe Mistrzostwa Świata potrzebują reformy.
Czy Bayern zatrzyma się na dziesiątce?
Vincent Kompany przez cały mecz motywował swoich zawodników, by nie odpuszczali nawet na moment. I tak się stało - Bawarczycy grali na pełnych obrotach do ostatniego gwizdka. To profesjonalne podejście, ale czy było konieczne przy takiej różnicy poziomów?
W grupie C Bayern zmierzy się jeszcze z Benfiką i Boca Juniors - tam dopiero zobaczymy prawdziwy poziom drużyny Kompany'ego. Auckland City może się pocieszyć, że w ogóle dotarło do tego turnieju, ale różnica między futbolem amatorskim a profesjonalnym nigdy nie była tak widoczna.
Najważniejsze statystyki meczu:
| Kategoria | Bayern Monachium | Auckland City |
|---|---|---|
| Bramki | 10 | 0 |
| Strzały celne | 17 | 1 |
| Posiadanie piłki | ~71% | ~29% |
| Rzuty rożne | 8+ | 1 |
Wynik 10:0 to jeden z najwyższych w historii Klubowych Mistrzostw Świata. Bayern pokazał klasę, ale też bezlitosność - niektórzy mogą mieć pretensje o brak sportowej elegancji. Z drugiej strony, to profesjonalny sport na najwyższym poziomie, gdzie nikt nie rozdaje prezentów.
