Trener lidera rozgrywek Mariusz Misiura nie boi się konfrontacji z krytykami zarzucającymi jego drużynie „oszukiwanie systemu” statystycznego i otwarcie deklaruje, że jego ambicje sięgają znacznie dalej niż tylko awans do Ekstraklasy. Szkoleniowiec Wisły Płock podkreśla przy tym, że fundamentem jego sukcesu jest lojalność oraz przygotowanie zespołu na każdy z czterech kluczowych momentów meczu.
Cztery oferty na stole i twarde „nie”. „Czułbym się źle wobec moich piłkarzy”
Mimo wysokiej pozycji Wisły i dużego zainteresowania osobą trenera – jeden z klubów miał podchodzić do próby jego zatrudnienia aż czterokrotnie – Misiura pozostaje nieugięty w kwestii dotrzymywania umów. Swoją postawę wywodzi z wychowania i szacunku do danych obietnic.
„Bym czuł się źle wobec zawodników, których namawiałem, żeby do nas przyszli... i ja po dwóch-trzech miesiącach mówię: ja wysiadam. Czułbym się z tym źle” – wyjaśnia w rozmowie z TVP Sport szkoleniowiec, który z płockim klubem związał się trzyletnim kontraktem.
Choć obecne wyniki mogą rozbudzać wyobraźnię kibiców Nafciarzy, Misiura stara się stąpać twardo po ziemi, jednocześnie przypominając o swoich dalekosiężnych celach. Podkreśla, że jego ambicją od początku było coś więcej niż tylko promocja do wyższej ligi.
„Moim celem nie było na początku tylko zrobienie awansu, tylko w takiej szerszej perspektywie, jak już będziemy w tej Ekstraklasie, zbudować solidną drużynę, która postara się zaatakować o coś więcej” – deklaruje trener.
Odnosząc się do marzeń o mistrzostwie i europejskich pucharach, zaznacza jednak, że nie była to „żadna deklaracja, że wchodzi Misiura i od razu ustawia wszystkich w szeregu”, lecz plan, który wymaga spokoju i ciężkiej pracy, bez „patrzenia za wysoko w chmury”.
Statystyczne kontrowersje i „oszukiwanie systemu”
Wokół wyników Wisły Płock narosło wiele dyskusji dotyczących statystyki goli oczekiwanych (xG), sugerujących, że zespół punktuje powyżej swoich teoretycznych szans. Mariusz Misiura do tych zarzutów podchodzi jednak w sposób wyrachowany i spokojny.
„Jeżeli ktoś chce dzisiaj sobie czytać te statystyki i mówić, że Wisła Płock oszukuje system, ja z tym nie mam problemu”.
Szkoleniowiec tłumaczy, że obecny styl gry jest świadomym wyborem taktycznym, nakierowanym na konkretną jakość sytuacji podbramkowych, a nie ich ilość.
„Ja wolę mieć takie trzy-cztery sytuacje, niż 10 czy 11 strzałów z dystansu” – ucina trener, wskazując na niską obronę i świadome dopuszczanie przeciwnika na 30-35 metr od własnej bramki.
Dla Misiury kluczowe jest, aby drużyna posiadała tożsamość i potrafiła odnaleźć się w każdym fragmencie rywalizacji:
„Dla mnie bardzo ważne było, żeby zespół był gotowy na każdy z czterech momentów spotkania: czyli na grę w piłkę z piłką przy nodze, na grę bez piłki, na grę w momencie kiedy tą piłkę odbierasz i na grę w momencie kiedy tą piłkę tracisz”.
Pełną rozmowę z trenerem Nafciarzy – wraz z wątkami transferowymi – obejrzeć można poniżej:
