Mariusz Misiura pożegnał się z Wisłą Płock w najgorszym możliwym stylu – nie żegnając się z piłkarzami, nie informując wszystkich członków sztabu szkoleniowego i idąc za „ofertą życia, której nie można odrzucić”. Co zaproponował szkoleniowcowi Zbigniew Jakubas w Motorze Lublin? Pojawiają się pierwsze nieoficjalne doniesienia.
Misiura przejął Wisłę, gdy ta występowała na zapleczu ekstraklasy. Już w pierwszym sezonie wywalczył z zespołem awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, a po powrocie do elity „Nafciarze” stali się jedną z największych rewelacji rozgrywek. Jako beniaminek przez wiele tygodni utrzymywali się w ścisłej czołówce tabeli, a zimową przerwę spędzili na pozycji lidera.
Przez cały ten okres trener wielokrotnie podkreślał, jak dobrze czuje się w Płocku, jak ważna jest dla niego atmosfera wokół drużyny oraz że projekt budowany w Wiśle traktuje długofalowo. Ostatecznie drogi obu stron jednak się rozeszły.
Klub z Mazowsza był gotowy kontynuować współpracę i przedstawił szkoleniowcowi propozycję nowego kontraktu. Mowa była o dwuletniej umowie z możliwością przedłużenia o kolejnych 12 miesięcy po realizacji określonych celów sportowych.
Wszystko zmierzało w dobrym kierunku, jednak w pewnym momencie Misiura poinformował władze Wisły, że otrzymał propozycję, którą określił mianem „oferty życia”.
Wszystko wskazuje na to, że chodziło o ofertę Motoru Lublin. Według informacji krążących w środowisku trener był osobiście przekonywany do przeprowadzki przez właściciela klubu Zbigniewa Jakubasa. Motor miał docenić wyniki osiągane przez Misiurę w Płocku, zwłaszcza fakt, że Wisła potrafiła rywalizować z bogatszymi rywalami i osiągać wyniki ponad oczekiwania.
Nieoficjalnie mówi się, że szkoleniowiec może liczyć w Lublinie na wynagrodzenie wyższe o około 30 procent od tego, które otrzymywał w Wiśle. To jednak nie jedyny argument przedstawiony przez Motor. Według tych samych doniesień Misiura ma otrzymać dużą swobodę przy budowie zespołu i istotny wpływ na decyzje transferowe. Dodatkowo w grę ma wchodzić wieloletni kontrakt, który obowiązywałby nawet do 2030 roku.
Najwięcej komentarzy wywołuje jednak nie sam kierunek obrany przez szkoleniowca, lecz okoliczności jego odejścia. W Płocku nie kryją rozczarowania faktem, że trener miał nie poinformować wcześniej o swojej decyzji części członków sztabu szkoleniowego oraz zawodników. Szczególnie ci ostatni mają być zawiedzeni zmianą trenera, z którym mocno się związali.
To właśnie ten aspekt jest dziś najczęściej podnoszony przez osoby związane z klubem. Tym bardziej że w ostatnich miesiącach Misiura wielokrotnie mówił o znaczeniu lojalności, zaufania i wspólnego budowania projektu sportowego.
Na oficjalne potwierdzenie nowego miejsca pracy szkoleniowca trzeba jeszcze poczekać, jednak wszystko wskazuje na to, że jego nominacja w Motorze Lublin zostanie ogłoszona w najbliższych godzinach - maksymalnie do końca środy.

