Legia Warszawa wróciła do treningów, ale podczas zajęć w Legia Training Center zabrakło Jean-Pierre’a Nsame. Nieobecność Kameruńczyka szybko wywołała pytania o jego przyszłość, zwłaszcza że kontrakt napastnika wygasa z końcem czerwca.
Do sprawy odniósł się Marek Papszun. Trener Legii przekazał, że decyzja o odsunięciu Nsame od zajęć miała związek z ochroną zawodnika przed ewentualnym urazem w końcowym okresie obowiązywania umowy.
– Nie chcę, żeby parę dni przed końcem kontraktu coś stało się z Nsame, jeśli nie podpisze nowego kontraktu. Uważam, że byłoby to nie w porządku, bo co by chłopak zrobił w takiej sytuacji? Mógłby trenować, ale byłoby to ryzykowne dla zawodnika – powiedział Papszun na antenie Meczyków.
Brak napastnika na boisku nie oznacza więc automatycznie, że rozstanie zostało przesądzone. Sytuacja kontraktowa nadal pozostaje otwarta, ale czas działa na niekorzyść Legii. Warszawski klub jest zainteresowany dalszą współpracą z 33-latkiem, a sam piłkarz miał zaakceptować warunki nowej umowy, w tym obniżkę wynagrodzenia. Problemem pozostają jednak finanse. Legia potrzebuje ruchu wychodzącego, by móc sfinalizować kontrakt z Kameruńczykiem.
– Trudno powiedzieć jak sytuacja z Nsame się potoczy i co z nim będzie, moja rekomendacja jest jak najbardziej pozytywna i chciałbym, żeby ten zawodnik grał w Legii Warszawa – dodał szkoleniowiec Legionistów.
Wcześniej pojawiły się informacje, że Nsame ma na stole również inne propozycje. Jedną z nich miała przedstawić Pogoń Szczecin. W tej sytuacji przedłużające się rozmowy mogą skłonić zawodnika do wyboru innego klubu.

