Tego piłkarza chciał Widzew Łódź. Znów głośno o tym transferze!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
11 sierpnia 2026 09:00
Tego piłkarza chciał Widzew Łódź. Znów głośno o tym transferze!

Nie milkną echa niedoszłego transferu Darko Czurlinowa do Widzewa Łódź. Tym razem głos ponownie zabrał właściciel Pogoni Szczecin Alex Haditaghi. Kanadyjski biznesmen odpowiedział na ostatnie słowa Łukasza Masłowskiego i wystosował bardzo mocny komunikat pod adresem nowego dyrektora pionu sportowego łódzkiego klubu.

Sprawa ciągnie się od momentu, gdy Czurlinow był bliski związania się z Widzewem. Macedoński skrzydłowy przebywał już w Łodzi, miał przejść testy medyczne i mieszkał w hotelu opłaconym przez klub. Ostatecznie opuścił jednak hotel, a następnie podpisał kontrakt z Pogonią Szczecin.

Transfer stał się początkiem publicznej wymiany zdań między przedstawicielami obu klubów. Kolejna odsłona nastąpiła po tym, jak Masłowski 10 sierpnia oficjalnie rozpoczął pracę jako dyrektor pionu sportowego Widzewa.

REKLAMA

W rozmowie z klubowymi mediami działacz ujawnił, że Haditaghi wcześniej sam próbował nakłonić go do pracy w Pogoni. Według Masłowskiego właściciel szczecińskiego klubu kontaktował się z nim w tej sprawie kilkukrotnie 14 lub 15 czerwca. Była to odpowiedź na wcześniejsze zarzuty dotyczące między innymi honoru i lojalności.

Haditaghi potwierdził teraz, że rzeczywiście złożył Masłowskiemu konkretną ofertę pracy i została ona odrzucona. Zaznaczył jednocześnie, że nie miało to związku z późniejszymi wydarzeniami dotyczącymi Czurlinowa.

Właściciel Pogoni odniósł się również do ujawnienia fragmentu prywatnej korespondencji z Masłowskim. Zwrócił uwagę, że pozostała część rozmowy miała dotyczyć negocjacji w sprawie sprowadzenia Czurlinowa do Widzewa w okresie, gdy Masłowski formalnie pozostawał jeszcze pracownikiem Jagiellonii.

Najmocniejsze słowa padły jednak w odniesieniu do samego transferu.

Haditaghi podkreślił, że Czurlinow był wolnym zawodnikiem, który otrzymał dwie propozycje i ostatecznie zdecydował się na Pogoń. Właściciel szczecińskiego klubu przekonywał, że podobne sytuacje są normalnym elementem rynku transferowego, a jego klub również tracił tego lata zawodników, których próbował pozyskać.

– Nikt nie ukradł wam zawodnika z kontraktem. Nikt nie włamał się na wasz plac treningowy. Nikt nie wysłał dronów, żeby filmować wasze treningi. Nikt nikogo nie porwał. Wolny piłkarz wysłuchał dwóch propozycji i wybrał Pogoń Szczecin. Pogódźcie się z tym – napisał Haditaghi.

Biznesmen zaznaczył również, że w podobnych przypadkach nie atakował publicznie klubów, które okazywały się skuteczniejsze od Pogoni, ani nie domagał się zwrotu kosztów poniesionych podczas negocjacji. Jego zdaniem takie sytuacje należy zaakceptować jako część profesjonalnego futbolu.

– Jesteśmy rywalami. Czasem się wygrywa. Czasem się przegrywa. Zachowuj się jak profesjonalista. Zaakceptuj wynik. Dojrzej i idź dalej – dodał właściciel Pogoni.

Haditaghi stwierdził przy tym, że zakończenie publicznej wymiany zdań byłoby korzystne zarówno dla Pogoni i Widzewa, jak również kibiców obu klubów oraz całej Ekstraklasy.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!