Manchester United wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Jamesa Garnera, 25-letniego pomocnika Evertonu. Jak donoszą media, klub z Old Trafford chce odzyskać swojego wychowanka, by załatać dziurę w środku pola. Powrót Anglika do Manchesteru nie będzie jednak prosty ani tani.
Everton nie zamierza oddawać swojego kluczowego zawodnika bez walki i oczekuje za niego ogromnych pieniędzy. Klub z Liverpoolu wycenił Garnera na 50-55 milionów funtów. Taka kwota ma skutecznie odstraszyć potencjalnych kupców lub zmusić Czerwone Diabły do rozbicia banku. Sytuację komplikuje fakt, że sam piłkarz czuje się na Goodison Park znakomicie. Garner po odejściu z Manchesteru w 2022 roku stał się jednym z najbardziej niezawodnych pomocników w całej Premier League, co potwierdzają jego statystyki.
Desperackie poszukiwania następcy Casemiro
Potrzeba wzmocnień w Manchesterze United jest paląca, ponieważ Casemiro odejdzie z klubu jako wolny agent po sezonie 2025/26. Dodatkowo Manuel Ugarte, sprowadzony z Paris Saint-Germain, gra fatalnie i nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Garner jawi się jako idealne rozwiązanie, bo zna struktury klubu i podnosi liczbę wychowanków w kadrze. W obecnych rozgrywkach Anglik zanotował trzy gole i sześć asyst w 34 występach, imponując również uniwersalnością i możliwością gry na prawej obronie.
Mimo determinacji władz z Old Trafford, transfer latem stoi pod dużym znakiem zapytania. Wysoka cena podyktowana przez Everton może okazać się barierą nie do przejścia, zwłaszcza że Manchester United planuje przebudowę kilku pozycji jednocześnie. James Garner udowodnił swoją wartość na boiskach Premier League, ale powrót do macierzystego klubu wymagałby od Czerwonych Diabłów zaakceptowania rekordowych żądań finansowych ligowego rywala. Na ten moment pomocnik pozostaje lojalny barwom Evertonu.
