Manchester City wykonał niespodziewany ruch w ostatnich dniach okna transferowego, sondując możliwość powrotu Juliana Alvareza. Argentyński napastnik, który opuścił Etihad Stadium w 2024 roku, jest zdeterminowany, by pożegnać się z Atletico Madryt i szukać nowych wyzwań.
Sytuacja 26-latka w stolicy Hiszpanii stała się napięta po tym, jak kibice Los Rojiblancos wygwizdali go w zeszłym tygodniu. Jak donosi hiszpańska Marca, zawodnik trenuje obecnie indywidualnie, co tylko podsyca plotki o jego odejściu. Choć Alvarez stał się kluczową postacią w zespole, notując 49 bramek i 17 asyst w 106 występach, jego relacje z klubem uległy znacznemu pogorszeniu. Atletico Madryt stawia jednak twarde warunki i nie zamierza akceptować ofert niższych niż 150 milionów euro.
Transferowa bitwa o napastnika reprezentacji Argentyny
Wejście Manchesteru City do negocjacji mocno komplikuje plany Arsenalu. Kanonierzy widzą w Alvarezie wszechstronne wzmocnienie ataku i alternatywę dla Viktora Gyokeresa. Aby sfinansować ten gigantyczny wydatek, klub ma być gotowy na sprzedaż Gabriela Jesusa oraz Kaia Havertza. Z kolei Barcelona, która po odejściu Roberta Lewandowskiego desperacko szuka następcy na pozycji numer dziewięć, została odprawiona z kwitkiem. Władze Atletico kategorycznie odmawiają sprzedaży swojego asa do ligowego rywala z Katalonii.
Dla Manchesteru City sprowadzenie Alvareza byłoby odpowiedzią na niedawne osłabienia kadrowe. Klub sprzedał Savio oraz Omara Marmousha do Tottenhamu, a Argentyńczyk miałby zostać długofalowym następcą tego drugiego. Podczas gdy Allan Elias jest bliski przenosin z Palmeiras, to właśnie powrót mistrza świata z 2022 roku ma być priorytetem w końcówce sierpnia. City przeprowadziło już wstępne rozmowy, starając się przejąć inicjatywę w wyścigu, w którym uczestniczą najwięksi gracze europejskiego futbolu.
Według doniesień ESPN z 29 sierpnia 2026 roku, Julian Alvarez stał się głównym celem transferowym zarówno dla Arsenalu, jak i Barcelony, jednak to Manchester City wyrasta na faworyta do ponownego zakontraktowania swojego byłego gracza. Atletico Madryt, które dwa lata temu zapłaciło za niego 82 miliony funtów, teraz oczekuje niemal dwukrotności tej kwoty. Wszystko wskazuje na to, że przyszłość napastnika rozstrzygnie się w Premier League, o ile któryś z klubów zdecyduje się wyłożyć na stół rekordowe 150 milionów euro.
