Carlos Alcaraz staje przed jednym z największych wyzwań w swojej dotychczasowej karierze. Hiszpański tenisista, który nie rozegrał ani jednego meczu singlowego od kwietnia, otwarcie przyznaje, że powrót do rywalizacji na najwyższym poziomie po urazie prawego nadgarstka wiąże się z ogromną niepewnością.
Trzeci zawodnik rankingu ATP pauzował przez ponad cztery miesiące, co zmusiło go do opuszczenia tak prestiżowych turniejów jak French Open czy Wimbledon. Choć w Nowym Jorku pojawił się już na korcie w ramach turnieju miksta u boku Sereny Williams, to prawdziwy sprawdzian nadejdzie dopiero w rywalizacji indywidualnej. Alcaraz, będący obrońcą tytułu, w pierwszej rundzie zmierzy się z Romanem Safiullinem, zajmującym 98. miejsce w światowym zestawieniu.
Walka z myślami i powrót do formy
Podczas rozmowy w podcaście Andy'ego Roddicka, Alcaraz zdradził, że najtrudniejszym elementem powrotu nie był sam ból fizyczny, ale bariery psychiczne. Według zagranicznych doniesień, siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy zmagał się z „natrętnymi myślami” dotyczącymi momentu powrotu do zdrowia. Hiszpan podkreślił, że niepewność towarzysząca rehabilitacji była najbardziej wyczerpującym etapem jego niemal pięciomiesięcznej rozłąki z tourem.
Mimo obaw, 23-latek z optymizmem patrzy na ostatnie dni przygotowań. „W domu to był świetny tydzień treningów przed przyjazdem tutaj, co było dla mnie prawdziwym testem. Długie, intensywne sesje, tylko po to, by zobaczyć, jak zareaguje nadgarstek” – przyznał Alcaraz. Tenisista zaznaczył, że wspólne występy w mikście oraz treningi z czołowymi zawodnikami pomogły mu odzyskać pewność siebie przed startem głównej drabinki.
Nadchodzące starcie z Safiullinem budzi w Hiszpanie duży respekt, zwłaszcza że bilans ich bezpośrednich spotkań wynosi 1-1. Alcaraz spodziewa się niezwykle trudnego widowiska. „Myślę, że to będzie naprawdę ciężka pierwsza runda, biorąc pod uwagę, że to mój pierwszy mecz od kwietnia. On jest bardzo utalentowanym graczem. Im większy rytm nadajesz wymianie, tym on czuje się bardziej komfortowo” – ocenił obrońca trofeum.
Przymusowa przerwa pozwoliła Alcarazowi na spędzenie czasu z rodziną i przyjaciółmi, jednak głód rywalizacji szybko dał o sobie znać. Zawodnik przyznał, że choć początkowo planował odpocząć od tenisa, nie był w stanie przestać śledzić zmagań kolegów w Paryżu i Londynie. Teraz wraca do Nowego Jorku z jasnym celem, deklarując, że zamierza być w pełni sobą i walczyć o obronę wywalczonego przed rokiem pucharu.
