Reprezentacja Hiszpanii sięgnęła po swój drugi tytuł mistrzów świata, pokonując Argentynę 1:0 w finale mundialu 2026. Choć wynik sugeruje zacięte starcie, rzeczywistość na boisku była brutalna dla obrońców tytułu, którzy przez 120 minut zostali zepchnięci do głębokiej defensywy.
Statystyki tego spotkania są wręcz niewiarygodne i obnażają bezradność ekipy z Ameryki Południowej. Hiszpanie oddali aż 20 strzałów, podczas gdy Argentyna odpowiedziała zaledwie dwoma uderzeniami. Co najbardziej szokujące, Lionel Messi i jego koledzy nie oddali ani jednego strzału w regulaminowym czasie gry, stając się pierwszą drużyną w historii finałów MŚ z tak fatalnym bilansem po 90 minutach. Pierwszą próbę Argentyńczycy podjęli dopiero głęboko w dogrywce, co najlepiej obrazuje miażdżącą przewagę La Roja.
Taktyczny nokaut i dramat legendy
Luis de la Fuente przygotował plan, który całkowicie wyłączył z gry 39-letniego Messiego. Argentyński gwiazdor, grający w swoim trzecim finale mundialu, był jedynie widzem, rzadko mając kontakt z piłką w strefach zagrożenia. Hiszpania kontrolowała środek pola dzięki Rodriemu i genialnemu 19-letniemu Pau Cubarsíemu, który zanotował aż 139 kontaktów z piłką i 121 celnych podań. Argentyna próbowała ratować się agresją i faulami, co skończyło się czerwoną kartką dla Enzo Fernandeza jeszcze przed dogrywką.
Mur argentyński pękł ostatecznie w drugiej części dogrywki. Po dośrodkowaniu Pedro Porro i zgraniu Nico Williamsa, piłkę do siatki potężnym strzałem wpakował rezerwowy Ferran Torres. Hiszpania, która w całym turnieju straciła tylko jednego gola, potwierdziła swoją absolutną dominację na świecie. Po końcowym gwizdku kamery pokazały zapłakanego Messiego, dla którego był to prawdopodobnie ostatni występ na wielkiej scenie, zakończony w cieniu wielkiej i bezlitosnej Hiszpanii.
